Barça kontynuuje realizację planu pozyskania Juliána Álvareza. Nie jest to prosta operacja, biorąc pod uwagę stanowczy sprzeciw Atlético Madryt wobec sprzedaży. Kataloński klub zdaje sobie jednak sprawę, że stanowisko zawodnika ma znaczenie i na razie Julián pozostaje zdecydowany opuścić Atlético, z którym ma kontrakt do 2030 roku, i dołączyć do Barçy.
W związku z tym Barça liczy na to, że argentyńska gwiazda potwierdzi chęć dołączenia do katalońskiego klubu. Ma on rozpocząć przedsezonowe treningi z Atlético w poniedziałek, 10 sierpnia. Klub wierzy, że Álvarez wykona jakiś ruch, aby potwierdzić swoją decyzję o odejściu.
Tymczasem Barça uważa, że transfer jest nadal możliwy, ale może być długotrwałym i ryzykownym procesem, być może trwającym do ostatnich dwóch tygodni sierpnia.
Klub nadal jest zdecydowany pozyskać Juliána, ponieważ zawodnik ten wykazał się dużym zaangażowaniem dla Barcelony, w tym publicznie poprosił o transfer podczas Mistrzostw Świata, a także dlatego, że argentyński napastnik jest preferowanym napastnikiem Hansiego Flicka. Trener postrzega go jako idealnego napastnika ze względu na jego mobilność, technikę, wszechstronność i zdolność do strzelania bramek. Jego zaangażowanie jest również kluczowym czynnikiem.
Innym czynnikiem wpływającym na decyzję Barcelony jest fakt, że po szczegółowej analizie rynku środkowych napastników, niewielu jest zawodników, których można uznać za zawodników najwyższej klasy. Erling Haaland (Manchester City) i Harry Kane (Bayern Monachium) są opcjami, ale ich pozyskanie nie jest obecnie postrzegane jako realne dla Barcelony. Są też inni, niższego kalibru, za których również żąda się wysokich kwot transferowych. Na przykład Victor Osimhen z Galatasaray, za którego żąda się 75 milionów euro. Z tego powodu Barça chce zbadać wszystkie możliwości z Juliánem. Jego wola i poparcie Flicka to kluczowe argumenty w obronie tej strategii.
Jeśli nie uda im się go pozyskać, rozważą inne opcje, w tym całkowite zrezygnowanie z pozyskania kogokolwiek. Celem nie jest dokonywanie transferów dla samego transferu, ale raczej wykorzystanie fałszywych "9", ponieważ mają już kilka w kadrze. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby sprzedali Ferrana Torresa, o co sam musiałby poprosić, ponieważ wtedy musieliby zakontraktować co najmniej jednego napastnika po stracie dwóch po odejściu Roberta Lewandowskiego.







