Nadeszła chwila prawdy i wszystkie strony zaangażowane w przyszłość Ferrana Torresa czekają na decydujące ruchy. Sam napastnik nie ukrywał w licznych wywiadach udzielonych w ostatnich dniach, że jest otwarty na zmianę otoczenia, pod warunkiem znalezienia projektu, który będzie mu odpowiadał zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.
„W świecie piłki nożnej nigdy nic nie wiadomo”, oświadczył Ferran Torres, pytany o możliwe odejście z FC Barcelony tego lata. To jasne oświadczenie woli zawodnika, który od dawna nalegał, aby kataloński klub przełożył chęć przedłużenia jego kontraktu na coś więcej niż tylko puste słowa.
Pod koniec lipca Sport donosił, że kontakty Ferrana Torresa z PSG były czymś więcej niż zwykłym letnim flirtem. Luis Enrique interweniował i jasno dał napastnikowi do zrozumienia, że drzwi do mistrza Europy stoją przed nim otworem, a Ferran ma szansę odegrać kluczową rolę w zwycięskim projekcie.
Ferran był zadowolony i zobowiązał się, że przed zakończeniem urlopu ponownie skontaktuje się z paryskim klubem, aby poinformować go, czy zostaje w Barcelonie na stałe, czy też jest gotowy podjąć nowe wyzwanie w tym sezonie pod wodzą Luisa Enrique.
Pierwsza ważna decyzja już zapadła. Według źródeł bliskich operacji, Ferran Torres dał PSG zielone światło na uruchomienie wszystkich zasobów, wznowienie licznych kanałów komunikacji z Barceloną, które były otwarte w ostatnich miesiącach, i zaproponowanie transferu między klubami.
Ferran Torres jest chętny do odejścia, a PSG chce go pozyskać. Jest jednak trzeci zawodnik w tej całej sadze, który jeszcze nie przedstawił publicznie swojego oficjalnego stanowiska: Barça. Kataloński klub niejednokrotnie deklarował, że chce, aby Ferran pozostał w drużynie, chociaż jeśli pojawi się dobra okazja, nie będzie całkowicie sprzeciwiał się hojnej kwocie transferowej. I tu właśnie leży sedno sprawy.
Oczekuje się, że reprezentant Hiszpanii wróci do treningów w przyszłym tygodniu po zakończeniu zasłużonego urlopu jako mistrz świata. Idealnie byłoby, gdyby Ferran wrócił na boisko z już ustaloną przyszłością, ale na razie nie ma nawet śladu negocjacji.
Zarówno Barça, jak i PSG są zaangażowane w kilka transakcji transferowych, które bezpośrednio wpływają na ich opcje ofensywne. Deco i Flick wciąż czekają na zmianę decyzji ze strony Atlético, aby klub mógł zmienić swoją ofertę i sfinalizować długo oczekiwany transfer Juliána Álvareza. Na ten ruch liczyli od miesięcy, ale Atlético jest zdeterminowane, aby odmówić Barcelonie transferu. W najlepszym razie złagodziliby swoje stanowisko tylko w przypadku otrzymania ogromnej oferty finansowej. Odejście Ferrana mogłoby znacząco wzmocnić sytuację finansową Barcelony.
W przypadku PSG, dyrekcja sportowa stoi również przed trudnym zadaniem skompletowania formacji ataku na sezon 2026/27. Kilka miesięcy temu wspólnym marzeniem dyrektora sportowego Luisa Camposa i trenera Luisa Enrique było pozyskanie Juliana Álvareza i Yana Diomande. Argentyńczyk szybko dał do zrozumienia, że interesuje go tylko Barça. To, co wydarzyło się w ostatnich dniach z Diomande i Realem Madryt, to kolejny cios.
Przebudowa ataku PSG przebiega powoli. W ciągu ostatnich kilku godzin Kolo Muani dołączył do Juventusu, za co paryżanie otrzymali 50 milionów euro. Kwota ta mogłaby być uznana za wystarczającą na transfer Ferrana Torresa.
PSG złoży Barcelonie oficjalną ofertę transferu Ferrana. Wszystkie trzy strony są świadome tej operacji i cierpliwie oczekują na ruch paryskiego klubu. Celem jest sfinalizowanie odejścia przed powrotem reprezentantów Hiszpanii w przyszłym tygodniu, choć wymagałoby to przyspieszonych negocjacji i zawarcia porozumienia. Warto zauważyć, że negocjatorzy z obu stron znają się bardzo dobrze i utrzymują bliskie kontakty: Luis Campos i Deco zajmują się zarządzaniem sportowym, a Laporta i Al Khelaifi stoją na czele swoich klubów.







