Deco, dyrektor sportowy FC Barcelony, świętował pozyskanie Rodriego Hernándeza po zwycięstwie w Pucharze Gampera nad egipskim Al-Ahly. Zasugerował również, że drużyna Hansiego Flicka potrzebuje napastnika na miejsce Roberta Lewandowskiego, zapowiadając „pewne ruchy”, choć bez podawania nazwisk.
Odnośnie Rodriego, wyjaśnił, że nie był on priorytetem, ale starali się o niego, gdy tylko nadarzyła się okazja: „Jesteśmy zadowoleni ze wszystkich. Każdy nasz transfer ma jakiś cel. Zanim podpisaliśmy kontrakt z kimkolwiek, szczegółowo to omawialiśmy, zanim podjęliśmy decyzję. Początkowo nie był w naszych planach, ponieważ myśleliśmy, że nie będzie dostępny. Kiedy zobaczyliśmy szansę, skorzystaliśmy z niej, stało się tak, tak jak w przypadku Gordona, Adeyemiego, Bisiwu i Cancelo. Wszystko ma swój cel: poprawić drużynę, a Rodri ją ulepsza”.
Z drugiej strony, Deco zaprzeczył w TV3, że motywacją do pozyskania Rodriego była chęć uniemożliwienia mu dołączenia do odwiecznego rywala, Realu Madryt: „Nie pozyskaliśmy zawodnika, żeby go podkupić Realowi. To byłby błąd. Jest jednym z najlepszych pomocników na świecie. Jesteśmy pewni, że może nam pomóc i dlatego to ma sens”.
Zapytany, czy będą kolejne transfery w ofensywie, potwierdził, że jest to cel na pozostałe dni okienka transferowego: „Odeszło dwóch zawodników, Ferran i Robert (Lewandowski). Możemy obsadzić miejsce Ferrana nowymi nabytkami, a zastąpienie Roberta jest bardzo trudne. Nawet jeśli znajdzie się dobrego zawodnika, będzie to bardzo trudne, ponieważ był on dla nas kluczową postacią. Mamy wewnętrzne rozwiązania, ale na pewno podejmiemy pewne kroki. Chodzi o znalezienie najlepszego rozwiązania”.
Zapytany, czy rejestracja nowych transferów jest zagrożona, zachował spokój i podkreślił motywację zawodników do noszenia barw Barcelony: „Każdy piłkarz chce tu przyjść, a żeby mieć piłkarzy na najwyższym poziomie, potrzebny jest projekt. To właśnie ekscytuje tych, którzy tu przyszli. Wszyscy chcą zdobywać tytuły i tworzyć historię”.








