Ronald Araujo potrzebował bardzo mało czasu, by poczuć się w Liverpoolu jak w domu. Urugwajski obrońca, wypożyczony w tym sezonie przez FC Barcelonę, jest zachwycony swoją nową przygodą w Anglii i już wyobraża sobie przedłużenie pobytu na Anfield poza nadchodzące lato, jak ujawnia Daily Mail w swojej specjalistycznej rubryce Liverpool Confidential.
Araujo wystąpił w pierwszym składzie tylko w dwóch meczach od momentu przybycia, ale jego występy wywarły już doskonałe wrażenie na kibicach. Szczególnie błyskotliwy był jego występ przeciwko Atlético Madryt – w tym meczu został wybrany najlepszym zawodnikiem i zaliczył nawet asystę piętką do Dominika Szoboszlaia.
Wpływ Urugwajczyka był natychmiastowy. Na Anfield zaczyna stawać się jednym z nowych ulubieńców kibiców, a według źródeł bliskich piłkarzowi, z którymi skonsultowało się Daily Mail, uczucie to jest wzajemne.
Araujo cieszy się zarówno z pobytu w klubie, jak i z życia w mieście. Wykorzystał pierwsze tygodnie na zwiedzanie Liverpoolu i lepsze poznanie okolicy. Jedną z rzeczy, która najbardziej go zaskoczyła, jest pasja, z jaką przeżywa się piłkę nożną na Merseyside.
Obrońca uważa, że wokół Liverpoolu panuje nieustanne poczucie ambicji i głodu tytułów, co wywarło na nim szczególne wrażenie. Rozumie, że cały klub dąży do tego samego celu, a ta mentalność zwycięzcy jest jednym z aspektów, które najbardziej go pociągają w nowym etapie kariery.
Chociaż jest jeszcze zbyt wcześnie, by stwierdzić, czy Liverpool zdecyduje się na definitywne zatrzymanie Araujo, Daily Mail twierdzi, że między klubami istnieje wstępne porozumienie, które ustala cenę ewentualnego transferu na 47 milionów funtów, czyli około 54 milionów euro według aktualnego kursu.
Nie ma obowiązku wykupu, więc ostateczna decyzja należeć będzie do Liverpoolu po zakończeniu sezonu.
27-letni Araujo nie ukrywał zadowolenia po zwycięstwie nad Atlético. „Liverpool to wielki klub, podobnie jak Barcelona. Jestem szczęśliwy i ciężko pracuję, co widać na boisku. Mam apetyt na więcej”, wyjaśnił Urugwajczyk.
„Naprawdę cieszę się, że tu jestem, bo Liverpool to wielki klub. Nie mogę się doczekać, by dalej dawać z siebie wszystko i pomagać drużynie”, dodał.
Były zawodnik Barcelony zwrócił również szczególną uwagę na atmosferę panującą na Anfield: „Uwielbiam grać na tym stadionie. Myślę, że to wyjątkowe i piękne miejsce”.
Araujo nadal adaptuje się również poza boiskiem. Jego znajomość języka angielskiego jest wciąż ograniczona, a Liverpool zapewnił mu codzienne lekcje, aby przyspieszyć proces nauki.
Urugwajczyk postanowił jednak pójść o krok dalej: każdego popołudnia poświęca dodatkową godzinę w domu na naukę angielskiego i już potrafi prowadzić podstawowe rozmowy.
W szatni początkowo polegał na piłkarzach mówiących po hiszpańsku, choć w pierwszych tygodniach pomagali mu również tacy zawodnicy jak Virgil van Dijk i Dominik Szoboszlai.
Jego trener, Andoni Iraola, również nie ukrywał zadowolenia z wyników piłkarza.
„Spisał się bardzo dobrze. Już poprzednio grał świetnie, a myślę, że dziś wieczorem był nawet lepszy”, wyjaśnił po meczu z Atlético. „W defensywie świetnie wywiązuje się ze swoich obowiązków, ale czasami, ponieważ jest środkowym obrońcą, nie doceniamy jego możliwości ofensywnych”.
Iraola podkreślił również jego asystę przy golu Szoboszlaia i wypowiedział szczególnie znaczącą frazę dotyczącą przyszłości: „Jestem z niego bardzo zadowolony. Przyszedł z chęcią udowodnienia, że pasuje do tego poziomu. Mam nadzieję, że uda nam się go tu zatrzymać”.
Przybycie Urugwajczyka do Anglii również nie było przypadkowe. Zgodnie z informacjami podanymi przez Daily Mail, kiedy Liverpool skontaktował się z jego otoczeniem, Araujo od razu miał jasność, że chce przyjąć tę propozycję.
Rozmowy z Iraolą ostatecznie go przekonały, a piłkarz zgodził się nawet na obniżkę wynagrodzenia, aby ułatwić operację. Liverpool pokrywa obecnie całość jego wynagrodzenia uzgodnionego na ten sezon.
Jego wszechstronność była jednym z głównych powodów, dla których angielski klub postawił na niego. Chociaż jego naturalną pozycją pozostaje środkowy obrońca, Araujo może również grać jako prawy obrońca, co już teraz stanowi rozwiązanie dla Liverpoolu.
Dopiero pod koniec sezonu dowiemy się, czy Liverpool będzie skłonny wyłożyć blisko 55 milionów euro za piłkarza, który wówczas będzie zbliżał się do 28. roku życia.
Na razie ta historia nie mogła się lepiej rozpocząć. Araujo sprawdza się na boisku, Anfield zaczyna poddawać się urokowi Urugwajczyka, a sam piłkarz już patrzy dalej niż tylko na okres wypożyczenia.










