Lamine Yamal przemawia nie tylko na boisku, gdzie w niedzielę na Ciutat de València strzelił dwa kolejne gole, ale też poza nim. W zapowiedzi wywiadu w programie Universo Valdano, który zostanie wyemitowany 18 września na kanale Movistar+ o godz. 21:00, Lamine Yamal przedstawia się jako kandydat do zdobycia Złotej Piłki podczas gali 26 października w Londynie. „Komu bym ją przyznał? Najlepszemu piłkarzowi świata. Komu ją przyznają? Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o najlepszego na świecie, to myślę, że może jest nas dwóch – ja i Mbappé – ale uważam, że w tym roku to ja na nią zasługuję ze względu na moje osiągnięcia. Każdy, kto ogląda mecze, o tym wie”, zaznaczył napastnik Barçy.
Wśród osiągnięć Lamine z minionego sezonu znajdują się zwycięstwo w La Lidze i Superpuchar z Barçą, z którą ponadto pobił swoje najlepsze wyniki strzeleckie (24 bramki i 18 asyst), a także mistrzostwo świata z reprezentacją Hiszpanii. Jednak sam Lamine przyznał, że nie był w pełni zadowolony z występu na mistrzostwach świata. „Po zdobyciu mistrzostwa świata nie byłem zadowolony. To prawda, że miałem kontuzję, ale to nie ma nic wspólnego. Wiem, że gdyby mistrzostwa świata odbyły się w innym terminie, grałbym na tym samym poziomie, gdyby nie ta kontuzja. Zrobiłem wiele rzeczy, których ludzie nie widzieli. Na przykład uważam, że dla trenera to coś niesamowitego mieć zawodnika, który ściąga za sobą trzech przeciwników, ale nie byłem zadowolony z siebie, bo wiem, że inny zawodnik z moją formą rozegrałby świetne mistrzostwa, a ja sam mogłem dać z siebie więcej. Pomogłem drużynie, ale nie mogę się doczekać następnych mistrzostw”, argumentował napastnik Barçy.
Mimo że ma ledwie 19 lat i na koncie mistrzostwo Europy oraz mistrzostwo świata, a także trzy tytuły mistrza ligi, dwa Superpuchary Hiszpanii i jeden Puchar Króla, Lamine Yamal ma świadomość, że nie znudzi mu się zdobywanie tytułów. „W piłce nożnej byli wielcy piłkarze, tacy jak Leo, Cristiano czy Diego, którego nie miałem okazji oglądać, ale nigdy tak wcześnie nikt nie zdobył tak wielu tytułów. Jest przykład Pelégo, który rzeczywiście wcześnie zdobył wiele trofeów, ale ostatnio już nie. Są też ludzie, którzy myślą, że skoro kiedyś wygrałem, to się rozluźnię, ale ja wiem, że mam tysiąc rzeczy do zrobienia, by zapisać się w historii piłki nożnej”.
Jego kandydaturę do tytułu najlepszego piłkarza świata poparli nie tylko trener Hansi Flick, dyrektor sportowy Deco i prezydent Joan Laporta, ale także selekcjoner reprezentacji narodowej Luis de la Fuente.









