Eric Garcia w tym sezonie ugruntował swoją pozycję na prawej obronie, wyprzedzając Julesa Koundé. Obrońca z Martorell, który przez dwa miesiące będzie nosił maskę, aby chronić złamany nos, w programie Què T'hi Jugues omówił cele FC Barcelony na nowy sezon i swoich trzech faworytów do Złotej Piłki.
Zdobywca Mistrzostwa Świata z reprezentacją Hiszpanii nie ma wątpliwości co do tego, kto zdobędzie nagrodę indywidualną. „Moim zdaniem na podium powinni znaleźć się piłkarze Barcelony: Lamine, Pedri i Raphinha. Lamine zdecydowanie musi wygrać, ale to niesamowite, że Raphinha i Pedri nie znaleźli się na liście”, krytykuje Eric Garcia.
Wszechstronny zawodnik, który wystąpił w wyjściowym składzie w czterech z pierwszych sześciu oficjalnych meczów, rozpoczyna swój piąty sezon w pierwszej drużynie, gdzie stał się kluczowym zawodnikiem od czasu przybycia Hansiego Flicka. „Dał mi niesamowitą pewność siebie, nawet na początku, kiedy nie dostawałem czasu na grę. W tym roku jest bardziej wymagający; zmieniliśmy sposób pracy na siłowni”, mówi Eric, który grał na kilku pozycjach pod okiem niemieckiego trenera: „Nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę mógł grać na tylu pozycjach. Uświadomił mi, że mogę to zrobić i powiedział, że widzi we mnie bardziej prawego obrońcę”.
25-latek przyznał, że poziom drużyny się poprawił, również na treningach. „Jakość treningów jest niesamowita. Każdy, kto do nas dołączył, to zawodnik, który rywalizuje na bardzo wysokim poziomie; wnoszą coś innego niż to, co mieliśmy, czego nam brakowało”, mówi Eric, który ma na oku Ligę Mistrzów: „To cel każdego. Od dwóch lat jesteśmy blisko. Mamy kompletny, wysokiej klasy skład z wszechstronnymi zawodnikami, którzy wnoszą rywalizację”.
Z drugiej strony, mistrz świata wspomniał o piłkarzach, którzy opuścili Barcelonę tego lata, w tym o Araujo, który teraz nosił koszulkę z numerem „4”. „Ronald udał się na roczne wypożyczenie i jeśli wszystko pójdzie dobrze, wróci. To jego numer i z szacunku dla niego go nie wziąłem”, wyjaśnia Eric, który nie może się doczekać meczu z Ferranem Torresem w Lidze Mistrzów: „Rozmawialiśmy z nim dzisiaj. Jest szczęśliwy i nie może się doczekać meczu w Paryżu. Nie mogę się doczekać, żeby zagrać przeciwko niemu”.
Wszechstronny obrońca podziękował również swoim kolegom z drużyny, którzy wybrali go jednym z kapitanów. „To przywilej; jestem kapitanem od dziecka. To coś, co przychodzi mi naturalnie – pomaganie kolegom z drużyny”, mówi Eric.









