Florentino Pérez będzie musiał stawić się 25 listopada w sądach w Madrycie w ramach posiedzenia pojednawczego poprzedzającego ewentualny prywatny akt oskarżenia, który Barça zapowiedziała przeciwko prezesowi Realu Madryt. Klub blaugrana złożył w czerwcu wniosek o postępowanie pojednawcze po wypowiedziach, w których Pérez oskarżał kataloński klub o to, że „ukradł 7 lig” Madrytowi, i wiązał to bezpośrednio ze sprawą Negreiry oraz rzekomym kupowaniem sędziów. Procedura ta jest krokiem poprzedzającym sformalizowanie prywatnego aktu oskarżenia o przestępstwo zniesławienia, stypizowane w art. 205 kodeksu karnego.
Barça żąda od Florentina Péreza, żeby wycofał się ze swoich twierdzeń; konkretnie z tego, gdy wskazywał, że grupa sędziów otrzymała pieniądze od katalońskiego klubu w celu zmiany przebiegu rozgrywek – albo żeby wskazał tych arbitrów, którzy według jego słów mieli otrzymać te pieniądze. Barça domaga się także, żeby w razie wskazania przez Florentina konkretnych sędziów sprecyzował on, w którym meczu i w której sytuacji boiskowej miało dojść do zarzucanej korupcji.
W momencie składania wniosku, w czerwcu, Rafa Yuste, który był wtedy pełniącym obowiązki prezesa klubu blaugrana, ostrzegał już, że jeśli wniosek o postępowanie pojednawcze nie zostanie „należycie rozpatrzony”, złoży „odpowiedni prywatny akt oskarżenia” przeciwko prezesowi Realu Madryt.
Podczas groteskowej konferencji prasowej 12 maja Florentino Pérez zapewniał, że Barça „zawsze była faworyzowana” przez sędziów: „Członkowie Madrytu są ze mną w mojej wojnie przeciwko Negreirze” – stwierdził. Prezes klubu z Madrytu zapewniał ponadto, że klub przygotowuje „dokument liczący 600 stron”, żeby przedstawić go UEFA; pięć miesięcy później nie ma jednak śladu po tym dokumencie.












