Bryan Zaragoza w radiu Cadena SER opowiedział o najważniejszych momentach swojej kariery i obecnej sytuacji w Espanyolu. Mówił także o możliwym transferze do Barcelony: „Tak, istniała możliwość, żebym podpisał kontrakt z Barceloną. Były kontakty”.
Piłkarz odniósł się również do meczu, który rozegrał z Granadą przeciwko katalońskiemu klubowi, występu, który przykuł uwagę wielu kibiców: „Niektórzy mówią, że jestem piłkarzem tylko dzięki temu meczowi. Byłem zawodnikiem, którego nikt nie znał, a niewielu piłkarzy zaprezentowało się tak dobrze przeciwko Barcelonie”.
Bryan Zaragoza przyznał również, że ostatnie kilka sezonów nie było łatwych z powodu braku stabilizacji. „Myślę, że to były dla mnie trudne lata. Nigdzie nie znalazłem stabilizacji”, wyjaśnił.
Co więcej, piłkarz Espanyolu przyznał, że powrót do hiszpańskiej piłki nożnej nie był prostą sprawą, ale podkreślił wysiłek włożony zarówno przez niego samego, jak i klub: „Prawdą jest również, że niełatwo jest przyjechać do Hiszpanii z taką pensją, ale zapewniliśmy sobie dobrą okazję, zarówno klub, jak i ja. Musiałem włożyć w to ogromny wysiłek, podobnie jak klub”.
Wyjaśnił, że jego celem było znalezienie miejsca, w którym mógłby czerpać przyjemność z gry w piłkę nożną. „Chcę być w miejscu, w którym będę szczęśliwy i będę się dobrze bawił. Kiedy się dobrze bawię, wtedy dobrze gram”, zapewnił. Piłkarz pochwalił również poziom hiszpańskiej piłki nożnej w porównaniu z innymi ligami. „Myślę, że w Hiszpanii nie cenimy jej tak bardzo, jak ludzie sądzą. W innych ligach jest dużo pieniędzy, ale w Hiszpanii jakość jest wszechobecna”, stwierdził.
W związku z tym uważał, że poza Hiszpanią większą wagę przywiązuje się do cech fizycznych: „Najlepsi piłkarze na świecie to Hiszpanie. Gra za granicą jest dla mnie trudniejsza, ponieważ cechy fizyczne są o wiele ważniejsze. To inna sprawa; w Hiszpanii jest więcej futbolu i jakości”.
Bryan Zaragoza również nie żałował przejścia do Bayernu Monachium. „Nie żałuję przejścia do Bayernu Monachium. To był ważny krok”, zapewnił. Zawodnik wspominał wpływ, jaki miało na niego przejście do jednego z największych klubów w Europie: „Usiadłem do stołu i poczułem się, jakbym grał w FIFĘ. Widziałem Neuera, Kimmicha… Grałem a mojej dzielnicy”.
W wieku zaledwie 20 lat, przyznał, że musiał zmierzyć się z radykalną zmianą: „To był bardzo trudny krok. Miałem 20 lat, nigdy nie opuściłem swojej strefy komfortu, język, klimat… A dołączenie do drużyny z najwyższej półki, w której na twojej pozycji są Musiala, Coman i Gnabry, wcale nie było łatwe”. Mimo trudności Bryan Zaragoza uważa, że to doświadczenie pomogło mu się rozwinąć: „Dużo mnie nauczyło. Nigdy tego nie będę tego żałować”.
Piłkarz uznał szczęście za punkt wyjścia do odzyskania swojej najlepszej formy. „Pierwszym wyzwaniem jest skupienie się i bycie szczęśliwym, a wszystko inne wynika z tego. Kiedy jestem szczęśliwy i dobrze się bawię, wtedy dobrze gram”, stwierdził. Odnosząc się do swojej obecnej formy, dodał: „Cały czas się poprawiam”.
Bryan Zaragoza mówił również o Lamine Yamalu, z którym grał w reprezentacji Hiszpanii i z którym utrzymuje przyjacielskie stosunki: „Z Lamine świetnie się dogadywaliśmy w reprezentacji. Byliśmy razem na wakacjach; jesteśmy przyjaciółmi”. Nie wahał się też, kiedy zapytano go o idoli. „Moim idolem i najlepszy jest Messi. I bardzo lubiłem Neymara”, podsumował












