Po szóstce z Alaves wracamy do Ligi Mistrzów, a na Camp Nou przyjeżdża drużyna, która w fazie ligowej nie zgubiła jeszcze punktu. Aston Villa ma trzy zwycięstwa, dwanaście strzelonych bramek i drugie miejsce w tabeli — lepszy dorobek ma tylko PSG. My mamy sześć punktów i porażkę w Paryżu, która przerwała serię jedenastu zwycięstw na otwarcie sezonu. Dla Unaia Emery'ego to pierwszy powrót na Camp Nou od marca 2017 roku, kiedy prowadził tu PSG w pamiętnym rewanżu 1/8 finału. Gramy o 21:00.
Nasze trzy mecze w tej fazie wyglądają jak dwa różne zespoły: 5:1 z Feyenoordem u siebie, 4:1 z Galatasarayem w Stambule i 2:4 w Paryżu. W lidze po Klasyku przyszła odpowiedź w postaci 6:1 z Alaves, ale na czyste konto czekamy od pięciu spotkań — traciliśmy bramkę w dziewięciu z dziesięciu ostatnich meczów. Villa w Lidze Mistrzów rozbiła Fenerbahce 6:0, wygrała w Brugii 3:2 i pokonała Viking 3:1, a w Premier League ma za sobą zwycięstwa z Newcastle i Manchesterem City. Z drugiej strony do Barcelony przyjeżdża po dwóch meczach bez wygranej — 0:3 z Bournemouth w Pucharze Ligi i 1:1 z Fulham. Na wyjazdach bywa dziurawa: w trzech z pięciu ostatnich traciła co najmniej dwa gole.
Lista nieobecnych po naszej stronie nie maleje. Dani Olmo ma naderwany przywodziciel i wróci dopiero po przerwie reprezentacyjnej, Jules Kounde narzeka na kostkę, a Andreas Christensen i Eric Garcia wciąż leczą urazy mięśniowe. Xavi Espart jest wyłączony z grą do grudnia, Roony Bardghji po zerwaniu wiązadła krzyżowego nie zagra w tym sezonie. W bramce spodziewamy się Joana Garcii, przed nim Cancelo, Cubarsiego, Martina (?) i Balde (?), w środku Pedriego z Rodrim, a w ofensywie Lamine'a Yamala, Fermina Lopeza i Anthony'ego Gordona za Raphinhą. Emery nie ma Amadou Onany, Matteo Ruggeriego i Aarona Wan-Bissaki; w jego jedenastce zobaczymy prawdopodobnie Suzukiego w bramce, czwórkę Cash – Lindelof – Pau Torres – Maatsen, a wyżej McGinna, Buendie i Nicolasa Jacksona, który ma już osiem bramek w dwunastu meczach dla Villi.
Oficjalnie spotkaliśmy się dotąd dwa razy i oba mecze zmieściły się w jednym tygodniu — stycznia 1983 roku, w Superpucharze Europy za sezon 1982. Na Camp Nou wygraliśmy 1:0 przy czterdziestu tysiącach widzów, a tydzień później, 26 stycznia, przegraliśmy na Villa Park 3:0 po dogrywce i trofeum pojechało do Birmingham. Od tamtego rewanżu minęły czterdzieści trzy lata. Pocieszenie jest takie, że w domowych pucharowych meczach z angielskimi drużynami jesteśmy niepokonani od piętnastu spotkań — ostatni raz przegraliśmy tu z Liverpoolem prawie dwadzieścia lat temu.
Po dzisiejszym meczu czeka nas wyjazd na Metropolitano do Atletico Madryt w niedzielę i te mecze dadzą odpowiedź na to, w którym miejscu jest obecnie Barca. Zwycięstwo dziś postawiłoby nas w komfortowej pozycji przed listopadowym wyjazdem do Baku na mecz z Sabahem, bo o miejsce w pierwszej ósemce fazy ligowej gra się od pierwszej kolejki, a nie od ostatniej.
FC Barcelona - Aston Villa, 03.11.2026 godz.21:00
Sędziuje: Davide Massa












