Przyszłość Ansu Fatiego w FC Barcelonie pozostaje pod znakiem zapytania. Znaczenie napastnika wyszkolonego w La Masii gwałtownie spadło od czasu pojawienia się Hansiego Flicka na ławce rezerwowych, a przy jednej z najwyższych pensji w drużynie, klub chce znaleźć rozwiązanie dla zawodnika, którego kontuzje trzymają go z dala od najlepszego poziomu.
Opcja odejścia Ansu Fatiego w styczniu podczas zimowego okienka była na stole. W rzeczywistości dziennikarz Fabrizio Romano poinformował, że zawodnik Blaugrany kilka miesięcy temu odrzucił ponad cztery propozycje opuszczenia katalońskiego klubu.
Jednak plan Barçy wobec "10" pozostaje taki sam, jak w styczniu: znaleźć nowy klub, do którego można go sprzedać, choć ostateczna decyzja będzie należała do samego zawodnika. W takim przypadku Blaugrana udałaby się na rynek transferowy, aby sprowadzić nowego skrzydłowego, który mógłby rotować z Raphinhą i Lamine Yamalem w pierwszej linii zespołu.
"Rozmawiałem z Ansu Fatim z pełną szczerością. To nie jest tak, że rozmawiasz z trenerem i następnego dnia wszystko się zmienia. Ale on jest na dobrej drodze. Widziałem wiele momentów, kiedy był w najlepszej formie. I to jest poziom, który staramy się ponownie osiągnąć", powiedział Hansi Flick na konferencji prasowej w lutym. Ale nic nie mogło być dalsze od prawdy.
Według informacji Jijantes, ojciec Ansu, Bori Fati, w ostatnich godzinach wyraził swoje niezadowolenie z sytuacji napastnika zarządowi klubu. Otoczenie gracza uważa, że jego wysiłki nie są nagradzane. Sądzą, że zasługuje na więcej okazji do udowodnienia swojej wartości.
Aby zilustrować to danymi, Ansu Fati rozegrał tylko187 minut w tym sezonie, rozłożonych na osiem meczów (cztery w lidze, trzy w Lidze Mistrzów i jeden w Pucharze) i tylko raz był starterem. W 13 spotkaniach siedział na ławce rezerwowych, w 10 był kontuzjowany, a w 12 został wykluczony z gry.
Ostatni raz zagrał w pierwszym meczu Barçy z Barbastro, w którym rozegrał ostatnie 28 minut. Ten mecz, 4 stycznia, był jedynym w całym 2025 roku, w którym mógł zagrać w drużynie Barçy.
Jest czwartym najrzadziej wykorzystywanym zawodnikiem przez Flicka i wyprzedza jedynie kontuzjowanego Christensena (26') oraz graczy La Masii Toniego Fernándeza (9') i Andrésa Cuencę (6'). Innymi słowy, Ansu jest ostatnią deską ratunku Flicka. Wyprzedzają go Pau Víctor (259'), Sergi Domínguez (234'), Pablo Torre (373') i Héctor Fort (408'). Nawet Marc Bernal (244'), który doznał poważnej kontuzji w trzeciej kolejce La Ligi.
Jego kontrakt wiąże go z FC Barceloną do 30 czerwca 2027 roku, czyli jeszcze przez dwa i pół sezonu. Data, która aktualnie wydaje się niemożliwa do dotrzymania. Choć może wydawać się weteranem, Ansu ma dopiero 22 lata i jest ósmym najmłodszym członkiem pierwszej drużyny Blaugrany. Ma przed sobą wiele lat gry w piłkę nożną, choć już nie w Barcelonie.