Z Dżuddy w Arabii Saudyjskiej FC Barcelona poznała swojego rywala w 1/8 finału Pucharu Króla. Będzie to Racing Santander. Tak wynika z losowania, które odbyło się w środę w sali Luisa Aragonésa w Ciudad del Fútbol. Kantabryjski zespół był jednym z pięciu potencjalnych rywali, którzy mogli zmierzyć się z Katalończykami, ponieważ drużyny z Segunda División miały zmierzyć się z jednym z uczestników Superpucharu.
Barça przystąpi do tej rundy zaraz po udziale w wspomnianym turnieju na Bliskim Wschodzie. W środę zagra w pierwszym półfinale z Athletikiem (20:00), a jeśli wygra tę rundę, zmierzy się ze zwycięzcą drugiego półfinału pomiędzy Atlético i Realem Madryt w decydującym meczu o tytuł w niedzielę (20:00).
W oczekiwaniu na ostateczny termin meczu pucharowego z Racingiem Santander wiadomo, że odbędzie się on w przyszłym tygodniu: we wtorek 13, środę 14 lub czwartek 15 stycznia. Będzie to jednak mecz wyjazdowy, ponieważ drużyna z Kantabrii ma pierwszeństwo, jako że gra w niższej lidze, więc Campos de Sport de El Sardinero będzie gospodarzem starcia 1/8 finału.
Racing Santander jest bez wątpienia jedną z historycznych drużyn Primera División: w 44 sezonach uczestniczyła w najwyższych rozgrywkach klubowych w Hiszpanii. Jednak ostatni raz na szczycie znaleźli się w sezonie 2011/12. Następnie drużyna ponownie spadła do nieistniejącej już Segunda División B, obecnie Primera RFEF. W 2022 roku powróciła do Segunda i obecnie jest liderem tabeli z 38 punktami.
Bilans spotkań między drużynami jest korzystny dla Katalończyków, którzy odnieśli 62 zwycięstwa, 21 remisów i 17 porażek. Ostatni raz spotkali się w marcu 2012 roku, kiedy to Blaugrana wygrała 0-2. Jeśli chodzi o mecze pucharowe, bilans również jest korzystny dla Barçy, która odniosła dziewięć zwycięstw, jeden remis i dwie porażki. Ostatni raz miał miejsce właśnie w 1/8 finału Pucharu 1988/89, a Barcelona zawsze wychodziła z tej rundy zwycięsko, z wyjątkiem edycji 1949/50.
Barcelona rozpoczęła obronę tytułu w rundzie trudniejszej niż przewidywano na papierze. Udała się do Kastylii-La Manchy, aby zmierzyć się z Guadalajarą z Primera RFEF. Hansi Flick dał szansę na grę niektórym z mniej regularnych zawodników, takim jak ter Stegen, Casadó, Christensen, Jofre Torrents, Bernal czy Bardghji, ale w składzie pozostawił Erica Garcię, de Jonga, Lamine Yamala, Fermína i Rashforda.
Blaugrana otworzył wynik dopiero w 76. minucie, dzięki bramce głową Christensena, po tym jak na boisko weszli tacy piłkarze jak Cubarsí, Balde, Koundé i Pedri. Rashford, tuż przed końcowym gwizdkiem, przypieczętował zwycięstwo, ustalając wynik na 0-2. Puchar jest zdradliwy i jedna pomyłka może spowodować nieoczekiwaną eliminację. Nie ma małych rywali, a Barça już wie, że droga do finału na La Cartuja będzie długa i pełna przeszkód.








