Quique Setién pojawił się wczoraj wieczorem w programie El Larguero stacji Cadena SER, aby omówić swój okres pracy w Barcelonie, swoją opinię na temat obecnej sytuacji drużyny oraz zadłużenie w świecie piłki nożnej. Trener z Kantabrii pozostaje bez pracy od 5 października, po zakończeniu współpracy z chińskim klubem Guoan.
Jego pobyt w Barcelonie: Nie żałuję, że wybrałem Barçę zamiast Egiptu. To prawda, że wolałbym, żeby było inaczej, biorąc pod uwagę obecną sytuację Barçy. Z młodymi ludźmi, pełnymi nadziei, entuzjazmu i dobrej atmosfery. Niestety, było zupełnie inaczej.
Mecz Barça-Racing w Pucharze: Racing zasługuje na to. To, co dzieje się na Sardinero, jest niezwykłe. Stadion jest pełny, kibice identyfikują się z drużyną. Otrzymaliśmy dwa ciosy w postaci braku awansu, ale nie tracimy nadziei na powrót. Racing to drużyna, która gra najlepiej w tej kategorii.
Długi w piłce nożnej: Wszystko zostało już rozwiązane. Barça spóźniła się z wypłatą o 3-4 lata, ale już spłaciła wszystkie należne mi kwoty i nie jest mi już nic winna. Teraz czekam na Villarreal, od którego nadal nie otrzymałem żadnej zapłaty, a sprawa toczy się w sądzie już od prawie trzech lat. Nie spodziewasz się, że takie rzeczy zdarzają się w tak dużych klubach.
Barça Flicka: Piłkarze są głównymi bohaterami. Wydaje mi się, że wpływ Flicka jest bardzo duży. Jest bardzo wymagającym człowiekiem, a drużyna zaakceptowała jego propozycję. Choć czasami wydaje się to samobójczym pomysłem, daje Barcelonie znacznie więcej niż jej odbiera. Tworzy młodą drużynę, która z czasem będzie się rozwijać. Uważam, że jest to bardzo solidna drużyna i podoba mi się.








