FC Barcelona ma już w kieszeni Superpuchar Hiszpanii, ale rywalizacja trwa, a obrońcy tytułu, mistrzowie Copa del Rey, w czwartek (godz. 21:00) odwiedzą Santander, aby zmierzyć się z liderem Segunda División, Racingiem Santander, który ma za sobą zaskakującą porażjkę u siebie z Realem Zaragoza (2:3). W tym meczu prawdopodobnie pojawią się rzadziej grający zawodnicy, podobnie jak w Guadalajarze. Czas na rotacje.
W Guadalajarze zakładano, że podstawowym bramkarzem będzie Wojciech Szczęsny, ale Hansi Flick zaskoczył wszystkich, dając miejsce w pierwszym składzie ter Stegenowi. Sam niemiecki trener potwierdził, że była to decyzja „tylko na ten mecz”. Pytanie brzmi, co wydarzy się w Santander: czy Tek ponownie porozmawia z ter Stegenem i zaproponuje mu miejsce, czy też Flick zainterweniuje, zwłaszcza że przyszłość niemieckiego bramkarza w zimowym okienku transferowym i jego potencjalny transfer do Girony również są w grze.
W poprzedniej rundzie przeciwko Guadalajarze, Andreas Christensen był jedną z nowych twarzy w linii defensywnej, ale Duńczyk jest kontuzjowany i nie będzie brany pod uwagę. Dostępny będzie natomiast Jofre Torrents, który rozpoczął mecz w Castilla-La Mancha na lewej obronie.
Jedną z możliwych zmian byłoby włączenie Ronalda Araujo, któremu Hansi Flick dał ostatnie minuty Superpucharu Hiszpanii, aby aktywnie uczestniczył w sukcesie, który jest również jego własnym. Urugwajczyk odpowiedział w wymagającym momencie, a kolejnym krokiem będzie Puchar Króla. Zobaczymy, czy wyjdzie w podstawowym składzie, czy wejdzie z ławki rezerwowych.
Trzon pomocy stanowią obecnie Frenkie de Jong (który opuści mecz z Santander z powodu zawieszenia), Pedri i Fermín. Wydaje się prawdopodobne, że ta tendencja utrzyma się, ponieważ grają dobrze. W Santander sytuacja może się radykalnie zmienić po włączeniu Marca Bernala, Marca Casadó i Daniego Olmo. Cała trójka ma duże szanse, choć nie wiadomo, czy wyjdą razem. W Guadalajarze Bernal i Casadó byli już w wyjściowym składzie. Dro nie zagrał, nie dostał nawet minuty. El Sardinero może być nową szansą dla galicyjskiego zawodnika, który niedawno skończył 18 lat.
Zarówno Roony Bardghji, jak i Marcus Rashford mają zagrać w Pucharze Króla, podobnie jak w poprzednim meczu w Guadalajarze. Co zaskakujące, Lamine Yamal wyszedł wtedy w pierwszym składzie. Hansi Flick nie lekceważy żadnego przeciwnika i słusznie. Racing ma duży potencjał i jest o kilka poziomów lepszy od poprzedniego rywala Barcelony w pucharze. Trener mógłby wystawić to sam trio: Bardghji, Lamine i Rashford, pozostawiając Ferrana Torresa, Lewandowskiego lub Raphinhę na ławce rezerwowych, albo mógłby poszukać innej kombinacji. Wydaje się oczywiste, że Szwed i Anglik będą grać na skrzydłach, musząc udowodnić swoją wartość, a w przypadku Anglika – zdobyć punkty, aby pozostać w klubie.









