Jedną z najlepszych wiadomości po meczu w Pradze przeciwko Slavii, oprócz zwycięstwa, była dobra gra Ronalda Araujo. Urugwajczyk wszedł na boisko w 79. minucie meczu, zastępując Alejandro Balde i zajął pozycję środkowego obrońcy obok Erica Garcii. Potrafił powstrzymać każdą próbę kontrataku Czechów i dominował w grze powietrznej. Wygrany wyścig z lokalnym napastnikiem spotkał się z pochwałami Hansiego Flicka, który uściskał swojego zawodnika zaraz po zakończeniu meczu.
„To była wspaniała chwila, wygranie pojedynku jeden na jednego w tym wyścigu, sposób, w jaki bronił, bardzo nam pomógł i dlatego podbiegłem prosto do niego. Musimy iść krok po kroku z Araujo. Potrzebujemy go. Jest silny i szybki, a to cechy, których potrzebujemy w obrońcy”, wyjaśnił niemiecki trener. Flick nie był jedynym członkiem drużyny Barçy, który okazał Araujo swoje uznanie. Oprócz gratulacji od trenera, który jest bardzo zadowolony z jego postępów, gratulacje otrzymał również od kolegów z drużyny w szatni Eden Arena. Okazali pełne zaufanie do tego, który po odejściu ter Stegena do Girony na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu, został pierwszym kapitanem drużyny.
Z kolei sam piłkarz zakończył mecz z bardzo dobrymi wrażeniami i bardzo zadowolony ze swojej gry w minutach, które dał mu Flick. Jest całkowicie zaangażowany, wiedząc, że jest pierwszym kapitanem i ma świadomość, że krok po kroku będzie się rozwijał i dążył do osiągnięcia w najbliższych tygodniach swojej najlepszej formy.
Prawdą jest, że Urugwajczyk zrobił kolejny krok w kierunku normalności w meczu ze Slavią Praga po powrocie do treningów w pierwszych dniach 2026 roku. Araujo, po tym jak został wyrzucony z boiska na Stamford Bridge 25 listopada, postanowił zrobić sobie przerwę. Psychicznie nie był w stanie kontynuować gry w piłkę nożną. Po przerwie świątecznej poczuł się gotowy do powrotu do grupy. Powrót do rozgrywek to już inna sprawa i miał on nastąpić stopniowo, kiedy zawodnik, zawsze w porozumieniu z Flickiem, będzie tego chciał. Wyjechał do Arabii Saudyjskiej, aby być z grupą, a po tym, jak nie znalazł się w składzie na półfinał z Athletikiem, usiadł na ławce rezerwowych przed meczem z Realem Madryt, wchodząc na boisko, aby zagrać w doliczonym czasie i podnieść trofeum mistrzów. Nie zagrał ani w Santander, ani w San Sebastián, ale wystąpił w Pradze przeciwko Slavii, co pokazuje, że ma się coraz lepiej.









