Dani Olmo rozmawiał z mediami przed meczem z Kopenhagą.
Jakie są Twoje odczucia przed meczem z Kopenhagą? Czy skupiacie się na innych meczach?
Przygotowaliśmy się do tego meczu tak samo jak zawsze. Dużo atakujemy i będziemy mieli okazje. Celem jest zwycięstwo, przede wszystkim zwycięstwo, a potem strzelenie jak największej liczby bramek. Inne mecze nie mają dla nas znaczenia.
Może będziesz grał dalej z tyłu. Czy to duża zmiana?
To inna rola. Mamy też innych zawodników, którzy mogą tam grać, takich jak Bernal, Casadó, Eric... To pozycja, na której grałem już wcześniej, z trenerem i innymi drużynami. Nie będzie problemu.
Jakie jest Twoje zrozumienie z Fermínem?
Bardzo się cieszę z jego powodu. To niesamowity zawodnik i kolega z drużyny, z którym świetnie się dogaduję. To dobra wiadomość dla klubu i szatni. Mamy fantastyczną relację na boisku; teraz mamy więcej okazji do wspólnej gry i pokazaliśmy, że do siebie pasujemy.
Czy to był Twój najlepszy miesiąc od przybycia do Barcelony?
Jestem zadowolony, ale wciąż mogę dać z siebie więcej. Jestem bardziej regularny i strzelam więcej bramek. Wciąż mogę się poprawić w wielu aspektach, a najlepsza część sezonu dopiero przed nami. Chcę nadal wygrywać i sprawiać radość kibicom.
Czy młodzi piłkarze mają dziś mniej cierpliwości?
Każdy ma swoje powody. Ja miałem swoje, a teraz Dro ma swoje. Szkoda, bo jest inwestycją klubu i już był z nami, trenował z pierwszym zespołem, ale to jego decyzja. Życzę mu wszystkiego najlepszego i tyle.
Jakie są wasze cele na ten sezon?
Celem jest poprawa wyników z poprzedniego sezonu. Chodzi o zwycięstwo. Cały zespół to wie i będziemy do tego dążyć. W każdym meczu wszystko idzie ku lepszemu, ale perfekcyjne rozegranie meczu nie pozostawia miejsca na poprawę.
Chciałbyś mieć okazję do wykonywania rzutów wolnych?
Ćwiczymy je. Jestem jednym z tych, którzy wykonują rzuty wolne i rzuty rożne. Nie mam problemu z wzięciem na siebie tej odpowiedzialności. Jeszcze nie strzeliliśmy gola, ale będziemy dalej trenować. To zależy od nas.
Jak się czujesz fizycznie?
Wiedziałem, że muszę robić to samo na boisku i poza nim. Ta konsekwencja pozwala mi kontynuować w ten sposób. Kontynuowałem to, co uważałem za skuteczne.
Czy Lamine Yamala można porównać do Messiego?
Nikt nie mówi nic o podaniach, prawda? Lamine ma swoją własną drogę, on o tym wie. Porównywanie go do Messiego to szaleństwo, chociaż Lamine jest widowiskowy, daje nam wiele, ale da nam jeszcze więcej w przyszłości. Jesteśmy po to, żeby mu pomóc, żeby był lepszy. Jeśli zagra dobrze, drużyna wygra; to wspólny wysiłek.
Czy bez Pedriego bierzesz na siebie większą odpowiedzialność?
Najlepsza dla mnie pozycja to numer 10, gdzie najlepiej poruszam się między liniami, ale nie mam problemu z przyjęciem innej roli w pomocy, z większą swobodą. Na tej pozycji muszę mieć większą kontrolę nad grą.
Czy Joan García może pomóc wam wygrać Ligę Mistrzów?
Joan to fantastyczny bramkarz. Udowodnił to już tutaj i udowodnił w Espanyolu. Pomaga nam i będzie nam pomagał nadal.
Co znaczyła dla Ciebie La Masia?
Tak wielu wychowanków czyni to jeszcze bardziej imponującym. Dla tych z nas, którzy są tu tak długo, obrona herbu w pierwszej drużynie to dodatkowy atut. Widać to nie tylko w finałach, ale w każdym meczu. Przyjście ze szkółki to prawdziwy plus.
Czego Hansi Flick od Ciebie wymaga, czego nie wymagają inni trenerzy?
Prosi mnie, żebym był sobą. Znał mnie z Bundesligi i kiedy przyszedłem, powiedział mi, że właśnie dlatego mnie tu sprowadził. Ze względu na moją wiedzę, sposób, w jaki panuję nad piłką pod presją i jak wchodzę w pole karne. I to ode mnie zależy, czy będę się dalej rozwijał.










