Hansi Flick nie chciał rozwodzić się nad występem swojej drużyny po meczu Atlético Madryt-Barça, pomimo wyniku 4:0 po pierwszych 45 minutach i dotkliwej porażki. Jednak przed piątkowym treningiem trener Barçy udzielił swoim zawodnikom surowej reprymendy. Niemiec jasno wyraził swoje stanowisko, mówiąc, że w pierwszej połowie wyglądali na drużynę bez ducha, bez intensywności, bez chęci rywalizacji, w porównaniu z grą Atlético Madryt.
Flick nie przebierał w słowach i powiedział swoim podopiecznym, że gra w pierwszej połowie nie przystaje do gry drużyny, która pragnie zdobywać tytuły i jest o krok od finału, i że nie rozumie, jak mogli wyjść na boisko w takim stanie, bez intensywności, mierząc się z przeciwnikiem znanym z tego, że daje z siebie wszystko przy każdej piłce.
Po swojej reprymendzie Flick poprosił swoich zawodników, aby skupili się na poniedziałkowym meczu z Gironą na Montilivi (godz. 21:00), kluczowym spotkaniu w walce o tytuł i potraktowali porażkę z Atlético jako cenne doświadczenie.
Na konferencji prasowej po meczu z Atlético Flick nie skrytykował swoich zawodników. „Nie jestem rozczarowany swoją drużyną; jestem dumny z sezonu, jaki rozgrywamy”, powiedział, choć przyznał, że Atlético „miało więcej siły, więcej głodu strzelania bramek”. Niemiec zdradził również, że w przerwie starał się motywować swoich zawodników do ataków i zmniejszania strat. „Rozmawialiśmy o różnych sytuacjach i o tym, jak musimy grać lepiej. Nie zobaczyliśmy w pierwszej połowie takiego zespołu, jakiego bym chciał”.
Zakłada się, że po obejrzeniu powtórki meczu i chłodnym spojrzeniu na błędy popełnione przez jego zawodników, zwłaszcza w pierwszej połowie, Flick uznał, że potrzebowali reprymendy.








