Gavi wrócił do drużyny po prawie pięciu miesiącach od operacji prawego kolana, którą przeszedł 23 września, co wykluczyło go z rozgrywek na najwyższym poziomie. Andaluzyjski pomocnik wrócił na boisko i stopniowo włącza się w treningi grupy, choć nadal realizuje plan ściśle monitorowany przez sztab medyczny i sztab szkoleniowy.
Powrót Gaviego będzie stopniowy, spokojny i bez pośpiechu. Skoro czekano tak długo, nie ma sensu go poganiać na końcu. Klub jasno stwierdza, że priorytetem jest odzyskanie przez niego dobrych odczuć, pewności siebie i rytmu gry, bez podejmowania niepotrzebnego ryzyka, zwłaszcza biorąc pod uwagę wrażliwość kolana.
Do włączenia Gaviego do kadry pozostało jeszcze kilka meczów, ale jego powrót jest bliski. Przerwa na mecze reprezentacji pozwoli mu nawet ukończyć tygodnie treningów bez presji związanej z bezpośrednią rywalizacją. Chodzi o to, aby przed oficjalnym powrotem ukończył pełne treningi, stopniowo zwiększał obciążenie i znów poczuł się jak piłkarz.
Celem zawodnika jest ponowne poczucie się użytecznym dla drużyny, czerpanie przyjemności z gry i dobre samopoczucie do końca sezonu, a także oczywiście rywalizacja z drużyną. Gavi miał kilka trudnych miesięcy poza boiskiem, a jego priorytetem jest teraz odzyskanie najlepszej formy, dawnej intensywności i ponowne wniesienie do zespołu charakteru, który go wyróżnia.
Zawodnik z Los Palacios jest bardzo podekscytowany możliwością dotarcia do kolejnego mundialu. Wie, że będzie ciężko, ale selekcjoner reprezentacji pozostaje z nim w stałym kontakcie, monitorując jego postępy i samopoczucie. Jeśli jego stan będzie choć trochę pozytywny, selekcjoner reprezentacji, Luis de la Fuente, chce poczekać. Zaczeka do samego końca, jeśli uzna, że Gavi jest w stanie osiągnąć poziom wymagany do gry w kolejnym mundialu. De la Fuente nigdy nie krył podziwu dla andaluzyjskiego pomocnika Barcelony i czuje się wobec niego dłużnikiem.








