Gavi rozmawiał z klubowymi mediami, aby pożegnać Roberta Lewandowskiego. Pomimo znacznej różnicy wieku między nimi, 21 i 37 lat, obaj utrzymują doskonałe relacje osobiste. Andaluzyjski pomocnik jasno dał do zrozumienia, że polski napastnik jest „legendą piłki nożnej” i przypomniał, że był dla niego wzorem do naśladowania przez cztery sezony, kiedy dzielili szatnię.
„Będzie nam go bardzo brakowało. To jeden z najlepszych napastników w historii. Zawsze życzę mu wszystkiego najlepszego. Zawsze służył mi radą. Jest legendą piłki nożnej. Zawsze go słuchałem, bo to fantastyczny piłkarz. Szkoda, że odchodzi”, powiedział Gavi, wyraźnie poruszony odejściem Lewandowskiego.
Gavi podkreślił również, że Lewandowski „dbał o siebie i był w świetnej formie” i chciał wyrazić wdzięczność za jego ogromny wkład w ostatnie sukcesy Blaugrany.
„Nie każdy zawodnik może być taki w wieku 37 lat. Lewandowski, mimo że przyszedł pod koniec kariery, dał nam wiele tytułów i strzelił wiele bramek. Musimy być mu dozgonnie wdzięczni", podkreślił Gavi.
Na płaszczyźnie osobistej Gavi wyraził również wdzięczność za czas gry, jaki dał mu Hansi Flick w ostatnich miesiącach sezonu.
„Trener ma do mnie wielkie zaufanie, a ja mu się odwdzięczyłem. Grałem dobrze w tej końcowej fazie sezonu i pokazałem to. Jestem szczęśliwy i dumny, że trener tak mi zaufał”, podsumował Gavi, który teraz skupia się na Mistrzostwach Świata.
Raphinha został wybrany MVP meczu z Betisem dzięki dwóm bramkom otwierającym wynik spotkania, ale gwiazdą meczu na Camp Nou był Robert Lewandowski. Polski napastnik ze łzami w oczach pożegnał się z kibicami Barcelony i otrzymał pochwały od kolegi z drużyny, który bez wahania nazwał go „wzorem” dla całej drużyny.
„Odkąd dołączył do tego klubu, wniósł tak wiele swoją pracą, golami, osobowością i doświadczeniem. Myślę, że najsprawiedliwszą rzeczą, jaką mogliśmy mu dziś zrobić, było złożenie tego hołdu. Oczywiście, chcielibyśmy, żeby strzelił gola, ale to nic. Najważniejsze było uczucie, jakie wszyscy do niego żywimy. Wszyscy jesteśmy wdzięczni, że mogliśmy dzielić z nim szatnię. Był dla nas wzorem. Nawet bez gry, bez minut na boisku, zawsze był przykładem. Pracował niesamowicie ciężko. Od pierwszego dnia, od momentu, w którym się pojawił, aż do dziś, jest tą samą osobą, tym samym pracownikiem. To był zaszczyt mieć go w naszej drużynie”, powiedział Raphinha, który wyjaśnił również, jak wpadł na pomysł wręczenia Lewemu opaski kapitana w jego ostatnim meczu jako piłkarza Barcelony przed swoimi kibicami.
„Rozmawialiśmy dziś rano z Ronaldem, Pedrim i doszliśmy do wniosku, że pozwolenie mu na noszenie opaski to minimum, które możemy dla niego zrobić. W szatni był jednym z najbardziej konsekwentnych zawodników i dla nas to zaszczyt móc dzielić z nim tę chwilę”, powiedział Raphinha.
Odnosząc się do rekordu 19 zwycięstw u siebie w lidze, Raphinha uznał ten wyczyn za „spektakularny” i ma nadzieję osiągnąć podobny wynik w przyszłym roku.
„Grając dla tego klubu, zawsze chcemy wygrywać każdy mecz, a możliwość zakończenia sezonu zwycięstwem w każdym meczu u siebie jest spektakularna. Przed naszymi kibicami to niesamowite i myślę, że to był spektakularny sezon. Mamy nadzieję, że przyszły sezon będzie taki sam”, podsumował Raphinha.








