Cztery punkty przewagi na jedenaście kolejek przed końcem nie gwarantują niczego, ale zapewniają komfort. Tyle może wynosić różnica między FC Barceloną a Realem Madryt jeśli Katalończycy wygrają swój sobotni mecz 27. kolejki Primera Division. Zadanie nie będzie łatwe jak zawsze gdy przychodzi grać na San Mames w Bilbao. Mimo wszystko to goście są faworytem starcia dwóch ekip, które w tygodniu odpadły z półfinałów Copa del Rey. Gramy o 21:00 po czym zostajemy w Bilbao i z Kraju Basków Barca leci do Newcastle na mecz Ligi Mistrzów.
To był sezon 19/20 gdy najpierw Bilbao ograło Barcę 1-0 w lidze po golu Aduriza w samej końcówce, a następnie 1-0 w Copa del Rey po samobóju Busquetsa w 93 minucie. Były to ostatnie domowe wygrane ekipy Basków nad Barcą. W marcu 2024 roku po raz ostatni zremisowali (0:0), a na koniec ubiegłego sezonu przegrali 0-3 (dublet Lewandowskiego i gol Olmo z karnego). Baskowie po fatalnym występie w Lidze Mistrzów teraz odpadli z Pucharu Króla i pozostaje im jedynie walka o europejskie puchary poprzez wysokie miejsce w lidze - będzie o to ciężko, do szóstej Celty tracą już pięć punktów. Na udział w Champions League nie mają już żadnych szans. Ekipa Ernesto Valverde gra mocno w kratkę i cały sezon naprzemian mecze wygrywa, remisuje i przegrywa (ogólny bilans 15-7-18). Spotkali się z Barceloną niedawno w Superpucharze Hiszpanii i skończyło sie jednostronnym 5:0. Ten wynik jest raczej nie do powtórzenia, ale nasi ulubieńcy pojechali na ten mecz z dużą dozą pewności siebie.
Kolejna historyczna remontada była na wyciągnięcie ręki, ale ostatecznie zabrakło jednego gola w końcówce by doprowadzić do dogrywki w meczu z Atletico. Jedyny pozytyw jest taki, że ta dogrywka mogłaby kompletnie położyć fizycznie piłkarzy Barcy (aż strach pomyśleć co by się stało gdyby po takim historycznym powrocie to Atletico awansowało po dodatkowych trzydziestu minutach lub karnych), a tak skończyło się na owacji na stojąco od kibiców wieńczącej wspaniałą tego wieczora atmosferę na Camp Nou. Miejmy nadzieję, że klubowi eksperci od odnowy biologicznej stanęli po wtorku na głowie ponieważ teraz nie ma zwalniania tempa i w ciągu dwóch tygodni czeka nas pięć arcyważnych spotkań: Bilbao, Newcastle, Sevilla, Newcastle i Rayo. Lepiej zapiąć pasy.
Kounde, Balde, de Jong, Christensen i Gavi to niestety dość długa lista nieobecnych w dzisiejszym starciu. Żaden z nich nie będzie gotowy do gry w tym miesiącu, więc Flick ma nieco utrudnione zadanie, szczególnie w defensywie. Wciąż jednak jest kim grać. Dziś w bramce zobaczymy oczywiście Joana Garcię. Na prawej stronie defensywy może zagrać Eric, ale może tam też wystąpić Araujo czy Casado. Cubarsi i Gerard Martin powinni utworzyć parę stoperów, a Cancelo będzie titularem na lewej flance. W środku pola najważniejsze jest teraz monitorowanie obciążeń i stanu zdrowia Pedriego. Wszyscy wiemy, że nie może zagrać 90 minut w każdym z najbliższych pięciu meczów. Prawdopodobnie jest dobrym pomysłem by dziś zaczął na ławce i wszedł jedynie na ostatnie 25-30 minut. W takim układzie Bernal, Olmo i Casado lub Fermin zagrają w środku pola. Trochę oddechu może też zyskać szukający formy Raphinha i niewykluczony jest występ Rashforda w wyjściowym składzie. Na środku ataku w specjalnej masce ma wystąpić Lewandowski, a po prawej stronie pewniakiem jest mecz Yamala.
Barcelona w tym sezonie zremisowała tylko dwa mecze! Ostatni w listopadzie w Brugii. Od tego czasu są to głównie zwycięstwa, choć dwa ostatnie wyjazdy to dwie porażki z Atletico i Gironą. To jednak było w lutym, a teraz mamy marzec, w którym niemal co roku następuje zwyżka formy. Pamiętajmy, że gospodarze też mają swoje problemy - kontuzjowani są Nico, Paredes, Maroan i Prados, a zawieszony za kartki Yeray. W ataku zagra Inaki Williams, dla którego będzie to 499. mecz dla Los Leones - jedynie siedmiu piłkarzy w histori Athletic ma więcej występów. Jeśli 31-latek pogra tam jeszcze dwa sezony to spokojnie może wejść na historyczne podium (trzeci Muniain ma 560 występów). 493. mecz w roli trenera Basków przypadnie z kolei w udziale Ernesto Valverde, który na ławce San Mames zasiada w trzecim cyklu podczas swojej kariery, a drugi z nich był przedzielony pobytem na Camp Nou, zakończonym zresztą kilkoma sukcesami jak i pamiętnymi porażkami. 62-latek grał w obu klubach i to z pewnością dla niego szczególny wieczór. Z rok młodszym Flickiem przegrał dotychczas wszystkie pięć meczów, strzelając w nich raptem jednego gola i miejmy nadzieję, że ten trend utrzyma się jak najdłużej.
Athletic Bilbao - FC Barcelona, San Mames, 07.03.2026 godz.21:00
Sędziuje: Munuera Montero







