Gavi na zawsze zapamięta 15 marca jako dzień, w którym ponownie założył koszulkę Barcelony. Wychowanek klubu mógł rozegrać mecz po ponad 200 dniach przerwy. Pokonał już drugą poważną kontuzję w swojej karierze. Kibice na stadionie Spotify Camp Nou skandowali jego imię od momentu, gdy wyszedł na rozgrzewkę. „To nie do opisania uczucie. Bardzo się cieszę, że wróciłem do drużyny i do kibiców”, powiedział.
„Prawda jest taka, że było to bardzo trudne, znacznie trudniejsze niż ostatnim razem. Przeżyłem to dość ciężko. To był najbardziej bolesny proces, kosztowało mnie to najwięcej w codziennym życiu”, powiedział. „Jestem bardzo szczęśliwy. Wiele razy marzyłem o tej chwili”, dodał.
Gavi chciał szczególnie podziękować Hansiemu Flickowi za wsparcie. „Zawsze był przy mnie, jak ojciec. Zawsze mnie wspierał, również podczas poprzedniej kontuzji. Jestem mu wdzięczny, ponieważ zawsze mi ufał pomimo tych dwóch poważnych kontuzji”, skomentował wychowanek klubu. „Mam nadzieję, że zostanie z nami jeszcze przez wiele lat”, podkreślił.
Wystarczyło dziesięć minut, by pokazać, że kontuzje nie sprawią, że Gavi zawaha się przed włożeniem nogi. „Zawsze będę taki sam, taki jestem od urodzenia. To mój sposób rywalizacji, zawsze daję z siebie wszystko dla tego klubu i tak będzie przez całe życie”, zaznaczył. „Czułem się bardzo dobrze, mam nadzieję, że tak będzie dalej. W końcu to skomplikowana kontuzja, ale wiem, że dam radę wyjść z tego i z wielu innych. Będę starał się poprawiać z każdym dniem. Nie jestem jeszcze w 100% w formie tak jak moi koledzy, ale jestem blisko i mam nadzieję, że wkrótce będę”, przyznał.
Raphinha był głównym bohaterem zwycięstwa Barçy nad Sevillą (5:2), strzelając hat-tricka, który poprowadził drużynę Hansiego Flicka do kolejnego zwycięstwa w lidze.
Po zakończeniu meczu Raphinha udzielił wywiadu oficjalnym mediom klubu i podkreślił: „Naszym celem, wraz z kibicami, jest zawsze rozegranie dobrego meczu”, a także przyznał, że zdobycie trzech bramek było „wyjątkowym” przeżyciem.
„Jestem bardzo zadowolony. Hat-tricka nie strzela się codziennie, to coś wyjątkowego. Możliwość zdobycia trzeciego, nie tylko w Barcelonie, ale w całej mojej karierze, w tej koszulce, jest wyjątkowa”, powiedział Raphinha, który odnosząc się do swojego rzutu karnego w stylu Panenki zaznaczył: „Trzeba to trochę zmienić, bo bramkarze już przewidują, co zamierzasz zrobić”.
Raphinha został również zapytany o powrót Gavi i nie wahał się stwierdzić, że w szatni bardzo się z tego cieszą i wierzą, że może on odegrać ważną rolę w końcowej fazie sezonu.
„Czekaliśmy na tę chwilę od dawna. Wiemy, że Gavi chce być na boisku. Ma ducha wojownika i możliwość ponownego liczenia na niego na boisku to coś wyjątkowego. Bardzo się z tego cieszymy. Rozmawialiśmy z Ronaldem o tym, żeby dać mu opaskę kapitańską po jego powrocie. Myślę, że to było dla niego również wyjątkowe”, stwierdził Brazylijczyk, który w kontekście meczu Ligi Mistrzów z Newcastle zaznaczył: „Miejmy nadzieję, że nasi kibice pomogą nam wygrać ten mecz”.
Raphinha również udzielił wywiadu dla DAZN i bardziej szczegółowo przeanalizował zwycięstwo, wykazując optymizm co do formy drużyny przed rewanżem z Newcastle.
„Dobrze kontrolowaliśmy przebieg meczu. Pomogły nam trzy bramki w pierwszej połowie. Szukaliśmy luk w obronie i myślę, że zrobiliśmy to bardzo dobrze. Straciliśmy dwie bramki, przy których trzeba było być nieco bardziej uważnym, ale ogólnie rozegraliśmy spektakularny mecz. Trzeba zminimalizować błędy. Jeśli będziemy grać w ten sposób, trudno będzie nas pokonać”, podsumował Raphinha, zasłużony MVP meczu Barça-Sevilla.
Po debiucie w pierwszym zespole przeciwko Newcastle, Xavi Espart po raz pierwszy pojawił się na Camp Nou.
„To było niesamowite grać na Camp Nou, a już samo rozpoczęcie meczu było niesamowite. To szaleństwo. Byłem naprawdę podekscytowany, starałem się dać z siebie wszystko. Ostatecznie udało nam się wygrać, więc jestem bardzo szczęśliwy”, powiedział Espart po meczu. Boczny obrońca wyjaśnił, o co prosił go Hansi Flick przed debiutem u siebie. „Mówi mi, żebym był pewny siebie, ufa mi. Mówi mi, żebym nie grał ze strachem. Że jeśli zagram swoje, wszystko będzie dobrze”, wyjawił.
Choć obecnie gra pod wodzą Flicka, boczny obrońca zdaje sobie sprawę z kontekstu, w jakim się znajduje. „Jestem z drużyny rezerw, jestem zarejestrowany w drużynie rezerw. Teraz jestem w pierwszej drużynie. Gdziekolwiek jestem, staram się dawać z siebie wszystko. Zawsze jestem bardzo wdzięczny za szanse i staram się je jak najlepiej wykorzystać”, skomentował.
Gdy Gavi miał wrócić na boisko, wydawało się, że zmiana może się nie udać, ponieważ Espart odczuwał dyskomfort. „To były skurcze”, wyjaśnił młody zawodnik. „Wszystko się podnosiło. Starałem się to znieść, takie rzeczy się zdarzają”, podsumował.







