Początek kwietnia zapowiada się gorąco pomiędzy FC Barceloną a Atlético Madryt. Po ostatniej przerwie na mecze międzynarodowe w tym sezonie, Blaugrana i Colchoneros będą walczyć o awans do półfinału Ligi Mistrzów i rozegrają kluczowy mecz w La Lidze na Metropolitano w zaledwie 10 dni. Jednocześnie wciąż krążą plotki o przyszłości Juliána Álvareza, który miał wiele okazji, aby rozstrzygnąć tę kwestię, ale nie tylko nie wykorzystał ich, ale wręcz pozostawił sobie otwartą furtkę.
Pomimo wypowiedzi Joana Laporty podczas kampanii wyborczej, w której twierdził, że Argentyńczyk to świetny piłkarz, który pasowałby do systemu Barcelony, ale nie jest kimś, dla kogo można rozbić bank, kataloński klub wskazał Álvareza jako swój główny cel transferowy na przyszłe lato, jak donosi Cadena SER. Z biur na Camp Nou wynika, że transfer Juliána może zostać sfinalizowany za około 100 milionów euro.
W Barcelonie z optymizmem patrzą na możliwość znaczącego transferu na przyszły sezon. Klub jest niezwykle zadowolony z obecnego składu, który prowadzi w La Lidze i znajduje się w czołowej ósemce kandydatów do Ligi Mistrzów, ale oczywiście będzie pracował nad jego wzmocnieniem. W obliczu niepewności co do przyszłości Roberta Lewandowskiego, którego kontrakt wygasa 30 czerwca, Deco bada rynek w poszukiwaniu środkowych napastników. Julián Álvarez, co nie dziwi, znajduje się na liście potencjalnych transferów Barcelony.
W związku z tym, według Cadena SER, Barça uważa, że mogłaby włączyć jakiegoś zawodnika do transakcji, aby obniżyć koszt argentyńskiego napastnika, mimo że relacje z Mateu Alemanym nie są najlepsze po tym, jak dyrektor sportowy Atlético Madryt poparł Xaviego Hernándeza. Dobre występy byłych piłkarzy Barcelony, takich jak David Villa i Luis Suárez w Atlético Madryt, stanowią niedawny precedens uzasadniający to podejście, które nie zostało jeszcze przyjęte przez madrycki klub. Co więcej, Atlético ujawniło kilka tygodni temu, że zażąda za Argentyńczyka około 200 milionów euro, co jest kwotą całkowicie poza rynkiem.
Wszystkie strony zaczynają grać kartami. Sam Julián Álvarez, na przykład, został zapytany o swoją przyszłość w Atlético i chociaż powiedział, że jest „zadowolony” na Metropolitano, nie był pewny co do możliwości transferu. „Kto wie… Może tak, może nie”, odpowiedział niecałe dwa tygodnie temu, po pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Tottenhamem.







