Historia się powtarza, choć tym razem z pewnymi niuansami. Młody piłkarz wkracza na scenę, przełamując bariery w konkurencyjnej lidze i z drużyną grającą w Lidze Mistrzów. Miesiące chwały, pierwsze oświadczenia i artykuły, a niemal natychmiast zaczynają krążyć wszelkiego rodzaju oferty.
Dał się poznać w Albacete zaledwie kilka miesięcy temu. Bayer Leverkusen uwierzył w to ryzyko i dał mu zaufanie oraz czas gry, czego potrzebował, aby stać się kimś więcej niż tylko obiecującym talentem. Ale potem nadszedł Puchar Narodów Afryki i po początkowych kontrowersjach związanych z jego zaskakującym włączeniem do kadry, pokazał swój ogromny potencjał. Dziś nikt nie kwestionuje, że prestiżowy zaszczyt bycia potencjalnym następcą Samuela Eto'o spoczywa na barkach Christiana Kofane.
Kofane już w czasie gry w Albacete wykazywał się potencjałem. Jego młodość i determinacja w starciu z defensywą rywali w La Liga Hypermotion zwróciły uwagę kilku klubów La Ligi. Doniesienia z Madrytu wskazywały, że Real Madryt prowadzi negocjacje w sprawie pozyskania 18-letniego Kameruńczyka. Wahali się zbyt długo, aż w końcu Bayer Leverkusen podjął decyzję: Christian opuścił Albacete za pięć milionów euro.
W pierwszych miesiącach sezonu na zmianę wchodził z ławki rezerwowych w końcówkach meczów i sporadycznie wychodził w podstawowym składzie. To wystarczyło, aby zapewnić sobie powołanie do reprezentacji Kamerunu na Puchar Narodów Afryki.
Na turnieju pokazał, że przyszłość jego kraju zależy od takich zawodników jak on. Po początkowych wątpliwościach zapewnił sobie miejsce w podstawowej jedenastce i strzelił kilka goli w fazie pucharowej. Bez wątpienia zdobył uznanie kibiców i zasłużył na miano przyszłego głównego napastnika, potencjalnego następcy Samuela Eto'o.
Jego powrót do Bundesligi przebiegł znacznie sprawniej. Z większym doświadczeniem wykonał jakościowy skok, zdobywając prawo do gry w podstawowym składzie w kilku kolejnych meczach. Duński trener Kasper Hjulmand zaryzykował i opłaciło się to. Bramki w Bundeslidze, gol w Lidze Mistrzów i przeczucie, że Bayer Leverkusen po raz kolejny trafił, inwestując w napastnika najwyższej klasy na przyszłość.
Dobra forma Christiana Kofane sprawiła, że jego nazwisko krąży wśród europejskich klubów aktywnie poszukujących młodych, obiecujących zawodników w rozsądnej cenie. Co więcej, agent kameruńskiego napastnika, Eric Depolo, bez wahania potwierdził kontakt z kilkoma czołowymi klubami europejskiej piłki nożnej. „Zainteresowanie Arsenalu jest realne. Trener bardzo go lubi, ale są też inne kluby. Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o jego przyszłości, ale biorąc pod uwagę, że zawodnik mówi po hiszpańsku, tak jak Mikel Arteta, a William Saliba pochodzi z Kamerunu, powiedziałbym, że Arsenal jest obecnie w najlepszej sytuacji”, zauważył.
Depolo czuje się pewnie i poważnie ostrzega każdego, kto zaczyna myśleć o napastniku. „To zawodnik wart 100 milionów euro. Z Kofane Arsenal będzie miał napastnika najwyższej klasy przez następne 10 lat, jeśli sfinalizują transfer. Nigdy nie otrzymałem tylu telefonów w sprawie Kofane, co teraz. Jest obecnie najlepszym i najbardziej wszechstronnym napastnikiem do lat 21 w Europie. Jest szybki, ma świetną technikę, świetnie broni i jest świetny w powietrzu. Bardzo trudno znaleźć wszystkie te cechy u jednego napastnika”.
Jakby tego było mało, agent ujawnia coraz więcej nazw klubów, które się z nim kontaktowały. „Oprócz Arsenalu, kontaktowały się z nim również inne kluby, takie jak Newcastle, Everton, Brentford, Bayern Monachium i Barcelona”. Nazwa Barçy wciąż się pojawia, wykorzystując fakt, że klub wciąż czeka na zakończenie sprawy z Lewandowskim. Polski napastnik jest już praktycznie poza klubem, a Deco nadal przeszukuje rynek w poszukiwaniu różnych typów napastników.






