Słaby, bezbarwny, bezzębny Real Arbeloi znów stracił punkty, tym razem w ostatnich minutach meczu z Betisem w Sewilli. To oznacza, że Barcelonie brakuje już tylko ośmiu oczek w sześciu ostatnich kolejkach by świętować obronę tytułu mistrza Hiszpanii. Wszystko to przy założeniu, że Real jednak wygra majowe El Clasico - jeśli tego nie zrobi to świętowanie zdecydowanie się przyspieszy. W takich okolicznościach nawet brak Yamala i Raphinhi nie będzie większym problemem i możemy spokojnie czekać na nieuchronne. Teraz przed Barcą dwa trudne wyjazdy i de facto wystarczą choćby dwa remisy, co jest świetną informacją w kontekście meczu na stadionie, na którym Blaugrana nie wygrała od 2019 roku. Gramy z Getafe o 16:15.
Był wrzesień 2019 roku gdy Luis Suarez i Junior Firpo zapewnili zwycięstwo 0:2 w podmadryckim Getafe, na stadionie imienia Alfonso Pereza, byłego napastnika m.in. Realu i Barcelony. W październiku kolejnego roku Getafe wygrało 1:0. W maju 2022 bylo 0:0. W kwietniu 2023 - ponownie 0:0. W sierpniu tego samego roku znów 0:0 z pamiętną kontrowersją i potencjalnym rzucie karnym na Gavim w doliczonym czasie gry. Wreszcie Hansi Flick swój jedyny mecz w Getafe zakończył remisem 1:1, miało to miejsce w styczniu zeszłego roku. Piłkarze trenera Bordalasa strzelili 28 bramek w 32 meczach, ale mimo tego są na szóstym miejscu w tabeli i liczą się w walce o grę w Lidze Konferencji, a może nawet Lidze Europy. Gospodarze oddają w meczu 5-10 strzałów łącznie (z czego tylko część jest celnych) i mają posiadanie piłki na poziomie 30%, ale to wystarczy by w obecnej La Liga regularnie punktować. Barcelona od 13 lat nie strzeliła na tym stadionie więcej niż dwóch goli (!) - w grudniu 2013 przegrywała już 2:0, ale później hat-tricka w 9 minut zdobył Pedro, dwa kolejne gole dołożył Fabregas i skończyło się na 2:5. Barca zresztą zacięła się ofensywnie na wyjazdach również w tym sezonie - w styczniu wygrała w Elche 1:3, ale od tego czasu strzelała maksymalnie dwa gole grając w delegacji.
Jak dziś zagra "Duma Katalonii"? Niestety nie trzeba się szykować na półfinały Ligi Mistrzów, więc można śmiało wystawić najsilniejszy skład, kolejny mecz dopiero za tydzień. Lamine, Raphinha, Bernal i Christensen nie zagrają z powodu kontuzji. Eric Garcia jest z kolei zawieszony. Kounde i de Jong muszą uważać - żółta kartka eliminuje ich z wyjazdu do Pampeluny (a jeśli nie wyeliminuje to w tejże Pampelunie będą musieli uważać w kontekście Klasyku). Przed Joanem Garcią zobaczymy właśnie Francuza, a także Cubarsiego, Gerarda Martina i Cancelo, który zgłaszał dolegliwości w meczu z Celtą, ale jest jednak w pełni zdrowy. W drugiej linii obok de Jonga zagrają Pedri i Olmo. W ataku jest kilka opcji, Ferrana ze skrzydeł mogą wspierać Bardghji lub Rashford, ale mogą tam też zagrać Fermin i Gavi. Jest niemal pewne, że każdy z wymienionych dostanie jakieś minuty, niektórzy jednak dopiero w drugiej połowie. Nie wiadomo czy na boisku pojawi się Robert Lewandowski - Polak grał ostatnio tylko w trzech meczach z Atletico, odpowiednio 12, 46 i 23 minuty. Mimo wszystko ma 12 goli w 25 meczach ligowych i raczej skończy ten sezon w najlepszej dziesiątce strzelców La Liga.
Sezon 25/26 powoli dobiega końca i nasze myśli zaczynają krążyć wokół El Clasico 11 maja - wiele wskazuje na to, że w tym meczu Barca może sobie zapewnić matematycznie mistrzostwo. Do ugrania jest jeszcze Trofeo Zamora dla Joana Garcii, a 15 bramek brakuje do symbolicznej granicy 100 strzelonych w samej lidze. W klubie panuje stabilność, kluczowi zawodnicy mają przedłużone kontrakty, a Hansi Flick popracuje tu co najmniej do 2028 roku. Nic tylko grać w piłkę i dokładać kolejne trofea - trzecie mistrzostwo w cztery sezony jest na wyciągnięcie ręki, choć cztery lata temu wydawało się niemożliwe by trapiona przeróżnymi problemami Barcelona coś poważnego w najbliższym czasie wygrała. Doceńmy to.
Getafe FC - FC Barcelona, Colisseum Alfonso Perez, 25.04.2026 godz.16:15
Sędziuje: Hernandez Maeso







