Barça wstrzymywała się z planami na kolejny sezonu tak długo, jak to możliwe, ale prawdziwa akcja rozpocznie się po zdobyciu tytułu mistrzowskiego. Powód jest jasny. Cele transferowe są ustalone, ale aby wszystko doszło do skutku tego lata, potrzebne są przychody, a klub ma również listę priorytetów dotyczących odejść, aby nie obniżyć poziomu zespołu. Do Blaugrany skierowano oferty i deklaracje zainteresowania, a jedna z nich dotyczy Alejandro Balde. Manchester United byłby skłonny rozważyć możliwość transferu, pod warunkiem, że zawodnik wyrazi zgodę, a w takim przypadku Barça nie sprzeciwiłaby się, jeśli ostateczna oferta będzie wysoka. Mówi się również o Koundé, kolejnym piłkarzu, który mógłby zostać sprzedany, jeśli rekompensata będzie wysoka. Jeśli żaden z nich nie odejdzie, opcje się poszerzą, co może doprowadzić do bardziej dramatycznego odejścia. To skomplikowana zagadka do rozwiązania, jeśli chce się pozyskać napastnika, środkowego obrońcę na najwyższym poziomie i silnego skrzydłowego.
Nazwisko Alejandro Balde od tygodni leży na biurku dyrektora sportowego. Powody są oczywiste. Stracił miejsce w systemie Hansiego Flicka, jego kontrakt wygasa w 2028 roku, a klub bada rynek w poszukiwaniu lewych obrońców, a także stara się pozyskać Joao Cancelo, który regularnie występuje na tej stronie. Barcelona chce dokonać kilku dużych transferów bez znaczącego osłabienia podstawowego składu i wie, że boczni obrońcy mogą w tym pomóc, ponieważ zainteresowanie nimi jest spore.
Manchester United praktycznie zapewnił sobie awans do Ligi Mistrzów i chce zdecydowanie wzmocnić swój projekt. To może być ważne okienko transferowe dla angielskiego klubu, który ostatnio doświadczył zaskakującego odrodzenia. Jedną z pozycji, które chcą wzmocnić, jest lewa strona obrony. Cenią Balde i wierzą, że może być okazją na rynku transferowym, choć nie podejmą negocjacji, dopóki nie uznają transakcji za realną. Wszystko zależy od tego, czy zawodnik otworzy drzwi, czego do tej pory nie zrobił i raczej nie zrobi. Barça nie będzie wymuszać żadnych transferów i pozostawia sprawę w rękach jego agenta, Jorge Mendesa, wiedząc, że zawodnik stracił miejsce w wyjściowym składzie i że klub nie uważa go za nietykalnego. Nikt nie zaprzecza, że sprzedaż za ponad 50 milionów euro byłaby kluczowa dla wzmocnienia planów transferowych.
Rola Mendesa będzie kluczowa we wszystkim, co wydarzy się tego lata. Po pierwsze, ze względu na sprawę Alejandro Balde, a po drugie, ponieważ będzie musiał poradzić sobie z odejściem Marca Casadó, zawodnika, którego Flick prawie nie wystawiał i który również ma możliwość odejścia. Jego operacja była rozważana w zeszłym roku, ale zawodnik chciał zostać, a kontuzje w środku pola uniemożliwiły ruchy, ale teraz sytuacja się zmieniła. Planem Barçy jest sprzedaż, a nie wypożyczenie czy włączenie zawodnika do innej transakcji. Casadó zawsze bardzo niechętnie patrzył na możliwość odejścia, ale potrzeby klubu są takie, jakie są i w tym przypadku Barcelona będzie stanowcza.
Sytuacja z Julesem Koundé pozostaje otwarta. Zawodnik przedłużył kontrakt do 2030 roku i zamierza zostać. Nie stracił miejsca w wyjściowym składzie i jest ceniony przez Hansiego Flicka, ale Barcelona jasno daje do zrozumienia, że jeśli jakikolwiek klub złoży wysoką ofertę, to przynajmniej jej wysłucha. Na razie ta opcja jest wstrzymana, choć po zakończeniu sezonu możliwe są zmiany. Niczego nie można wykluczyć, mimo że Francuz jest bardzo zadowolony zarówno w klubie, jak i w mieście.
Barça uruchomiła sprawę odejść, ponieważ generowanie przychodów jest absolutnie niezbędne do sfinalizowania transferów. Dotyczy to nawet sytuacji, gdy do końca czerwca uda się osiągnąć zasadę 1:1. Plan transferowy jest bardzo ambitny, ponieważ wszyscy rozumieją, że ta drużyna nie jest wystarczająco dobra, by wygrać Ligę Mistrzów, a dla Barcelony sprowadzenie środkowego obrońcy – Bastoni jest faworytem – i czołowego napastnika – Julián pozostaje marzeniem – nie podlega negocjacjom. Priorytety dotyczące potencjalnych odejść są już ustalone, ale jeśli negocjacje utkną w martwym punkcie, ponieważ zawodnicy nie będą chcieli odejść lub oferty będą niewystarczające, klub będzie musiał przeprowadzić inne, bardziej delikatne operacje.
I tu właśnie pojawiają się dwa kluczowe nazwiska. Jednym z nich jest Raphinha, gwiazda ostatnich lat i kapitan zarówno na boisku, jak i poza nim. Brazylijczyk od jakiegoś czasu otrzymuje oferty z Premier League i Arabii Saudyjskiej, ale nigdy nie chciał odejść. Jest kluczowym zawodnikiem dla Hansiego Flicka, ale jeśli zajdzie taka potrzeba i sam zawodnik o to poprosi, ta opcja zostanie rozważona. Nie jest to preferowana możliwość, ale na razie nie jest całkowicie wykluczona. Wszystko będzie zależało od rozwoju rynku i od opinii zawodnika. Pod koniec stycznia dla Barçy było jasne, że Raphinha nie chciał odejść, ale teraz muszą z nim porozmawiać po zakończeniu sezonu. Jego odejście zmusiłoby ich jednak do podpisania kontraktu z czołowym skrzydłowym i mogłoby zmienić plany. Są też oferty za Fermína. Jedna bardzo mocna. Wychowanek nie chciał odejść, ale okoliczności dyktują warunki i zobaczymy, jak to się skończy.







