Marca Casadó czeka najważniejsze lato w karierze. Wychowanek ma zaplanowane spotkanie z dyrekcją sportową Barcelony po zakończeniu sezonu La Ligi. Priorytetem pomocnika pozostaje Spotify Camp Nou, co potwierdził w niedawnym wywiadzie dla Sportu. Casadó nadal czuje się w pełni zaangażowany w projekt klubu, w którym dorastał. Jednak w wieku 22 lat rozumie również, że nadszedł decydujący moment i po raz pierwszy zaczyna poważnie rozważać scenariusz, który do niedawna wydawał się nie do pomyślenia: odejście, aby zdobyć czas gry. Chce poczuć się jak piłkarz, mieć szansę na regularną grę i nadal rozwijać się na boisku, co uważa za niezbędne na tym etapie.
Zawodnik rozmawiał niedawno z Hansim Flickiem, który podzielił się swoją perspektywą na temat rywalizacji w pomocy i roli, jaką obecnie zajmuje w kadrze. Przed nim, jak pokazał ten sezon, są Pedri, de Jong, Gavi i Bernal. Niemiecki trener ceni jego profil, ale przesłanie zostało zrozumiane i skłoniło go do nieuniknionej refleksji nad swoją przyszłością, nad którą zastanawiał się od miesięcy. W rzeczywistości, zeszłego lata doświadczył już podobnej sytuacji, która została rozwiązana, gdy trener ujawnił na konferencji prasowej: „Rozmawiałem z nim, on nie chce odchodzić i ja też nie chcę, żeby odchodził”.
Teraz Casadó po raz pierwszy otwiera się na opcję opuszczenia Dumy Katalonii. Nie oznacza to, że chce odejść, wręcz przeciwnie, ma kontrakt do 2028 roku, czyli jeszcze dwa sezony, ale zaczyna priorytetowo traktować coś, co wcześniej traktował jako drugorzędne: czas gry. Pomocnik nadal czerpie przyjemność z gry w piłkę nożną, ilekroć dostaje minuty, i uważa za niezbędne, aby czuć się ważnym i docenianym przez trenera, gdziekolwiek będzie grać, jeśli ostatecznie zdecyduje się na nowy projekt poza Barceloną. To warunek konieczny. Co innego mieć mniej minut w barwach Barcelony, a co innego zostać zepchniętym do drugoplanowej roli z dala od klubu życia.
W międzyczasie zaczynają napływać oferty od klubów zainteresowanych jego sytuacją, niektóre z nich od bardzo ważnych zespołów, choć na podjęcie ostatecznej decyzji jest jeszcze za wcześnie. Zawodnik nie chce się spieszyć i odkłada transfer do czasu rozmowy z klubem. Wtedy wszystkie strony przedstawią swoje plany.
Z perspektywy Barcelony, mimo że jest to wychowanek, którego transfer wygenerowałby dochód netto, klub nie będzie go do niczego zmuszał. Deco jest otwarty na rozważenie opcji, jeśli zawodnik uzna, że najlepszym rozwiązaniem dla jego rozwoju będzie poszukanie czasu gry poza Camp Nou, ale klub w żaden sposób nie będzie go do tego zmuszał. Chce uniknąć sytuacji podobnych do tych z poprzednich lat, na przykład z de Jongiem.
Presja finansowa z poprzednich sezonów już nie istnieje, podobnie jak potrzeba rozstania się z piłkarzem takim jak Marc Casadó. Owszem, Barça pracuje nad korektami składu i obniżkami limitu płac na przyszły sezon, choć pensje zawodników akademii nie stanowią problemu. Decyzja ostatecznie będzie należała do zawodnika, który chce mieć dostęp do wszystkich informacji przed jej podjęciem. Dlatego docenia szczerość Hansiego Flicka. Marc Casadó poważnie rozważa, czy jego rozwój będzie polegał na dalszym czekaniu w Barcelonie, czy na podjęciu najtrudniejszego kroku w karierze.







