Zmniejszenie roli Marca Casadó w planach Hansiego Flicka jest ewidentne. Młody pomocnik z Sant Pere de Vilamajor prawie nie gra, a jego obecność w drużynie jest niemal symboliczna.
Z ostatnich 12 meczów Blaugrany, w których rotacje były konieczne z powodu kontuzji, Casadó nie zagrał w siedmiu. Nie znalazł się również w wyjściowym składzie w sobotnim derbowym meczu z Espanyolem.
Po powrocie Gaviego konkurencja wzrosła, a w kluczowych meczach to Andaluzyjczyk zawsze był wyżej w hierarchii trenera. Marc ma jednak zaledwie 22 lata i nie może sobie pozwolić na kolejny rok praktycznie bez możliwości rozwoju.
Barcelona nie zaproponowała Casadó przedłużenia kontraktu, ani też nie zamierza obecnie negocjować z agentami, mimo że jego umowa wygasa 30 czerwca 2028 roku, a mówiło się o jej poprawkach.
Wszystko to wpłynęło na decyzję katalońskiego pomocnika o opuszczeniu Barcelony po zakończeniu obecnego sezonu. Tylko radykalna zmiana jego sytuacji, wysoce mało prawdopodobna na tym etapie rozgrywek, mogłaby zmienić decyzję, którą już podjął.
Jego najbardziej prawdopodobnym celem jest obecnie Arabia Saudyjska, gdzie kilka klubów wyraziło już zainteresowanie. Pozostaje pytanie, jakich korzyści finansowych Barcelona oczekiwałaby od tego transferu. Rozważana kwota to około 20 milionów euro. Jest mało prawdopodobne, aby pozostał w La Lidze, ponieważ nie wpłynęła żadna interesująca go oferta.





