Słowa Luisa de la Fuente nie pozostały niezauważone w Barcelonie. „Sytuacja tych zawodników (Lamine, Mikel Merino, Nico Williams) jest dobra, biorąc pod uwagę postępy w ich rekonwalescencji. Wierzę, że wszyscy będą dostępni w pierwszym meczu, ale ocenimy, czy będzie dla nich korzystne, aby w nim wystąpili, nie tyle ze względu na związane z tym ryzyko, co dlatego, że skupiamy się na czymś więcej niż tylko drugim lub trzecim meczu”, powiedział selekcjoner reprezentacji, odnosząc się do dostępności Lamine Yamala w meczu z Republiką Zielonego Przylądka. Zasugerował, że potencjalnie mógłby zagrać kilka minut, choć nie w podstawowym składzie. Problem dla katalońskiego klubu leży nie tyle w optymistycznym komunikacie, co w samym czasie rekonwalescencji.
Lamine doznał kontuzji 22 kwietnia, podczas wygranego przez Barcelonę meczu z Celtą Vigo, dokładnie w momencie wykonywania rzutu karnego. Badania potwierdziły uraz mięśnia dwugłowego w lewej nodze, a późniejsze doniesienia wskazywały, że okres rekonwalescencji szacowany jest na osiem tygodni. Nie grał od tego dnia.
Alarmujący fakt jest prosty. Hiszpania zadebiutuje w meczu z Republiką Zielonego Przylądka 15 czerwca. Między 22 kwietnia a tą datą miną 54 dni – czyli miesiąc i trzy tygodnie. Innymi słowy, osiągnie minimalny z najbardziej optymistycznych terminów, ale nie najbardziej zachowawczy z ośmiu tygodni, które zazwyczaj towarzyszą tego typu urazom mięśni. W Barcelonie rozumie się, że wymuszenie jego powrotu w takim scenariuszu wiąże się z oczywistym ryzykiem.
Obawy są jeszcze większe, ponieważ Lamine nie wrócił nawet do gry ani nie przestrzegał normalnego trybu treningowego podczas zgrupowania. Skrzydłowy nie poleciał do Puebli na towarzyski mecz z Peru i został, aby popracować w bazie treningowej, właśnie po to, aby uniknąć dalszego obciążenia i wdrożyć konkretny plan rekonwalescencji. Fakt, że reprezentacja rozważa jego udział w meczu otwarcia Mistrzostw Świata, wywołał niepokój w klubie.
Ta ostrożność jest poparta zaleceniami lekarzy. Były główny fizjoterapeuta Barcelony, Juanjo Brau, ostrzegł w programie La Posesión, że w tego typu procesach rekonwalescencji powrót do gry musi być starannie zaplanowany, co kłóci się z wymogami rywalizacji na Mistrzostwach Świata. Zwrócił również uwagę na bardzo realne ryzyko nawrotu od momentu uzyskania zgody lekarskiej przez następne półtora miesiąca, co jest szczególnie delikatnym etapem dla zawodnika, który zmaga się również z pierwszą poważną kontuzją mięśniową. W przypadku Lamine ta okoliczność jest jeszcze bardziej istotna ze względu na jego wiek: pomimo wpływu na rywalizację, jest on wciąż bardzo młodym zawodnikiem biologicznie, z mniejszym doświadczeniem w zarządzaniu wysiłkiem, odczuciami i czasem regeneracji.
Brau podkreśla również inny decydujący czynnik: profil zawodnika. Lamine to bardzo dynamiczny gracz, z ciągłymi zmianami tempa, agresywnymi zrywami i wysokim poziomem intensywności w sytuacjach jeden na jeden. Te cechy zwiększają ryzyko kontuzji mięśniowej. Dlatego w Barcelonie nie chodzi o to, czy będzie dostępny przez kilka minut, a raczej o to, co może się stać później, jeśli jego powrót zostanie zbyt mocno przyspieszony.
Krótko mówiąc, rozmowy o jego minutach gry w meczu z Republiką Zielonego Przylądka nie zostały dobrze przyjęte w katalońskim klubie. Nie chodzi o to, że wątpią w znaczenie Lamine dla Hiszpanii, ale o to, że uważają, że priorytetem powinna pozostać stopniowa i kontrolowana reintegracja. A Mistrzostwa Świata, biorąc pod uwagę kontekst, presję i wymagania, trudno uznać za idealne do tego warunki.







