Frenkie de Jong powraca z Mistrzostw Świata 2016 z mieszanymi odczuciami. Pomocnik Barcelony po raz kolejny udowodnił, że przeżywa jeden z najlepszych momentów w swojej karierze, stając się świetnym rozgrywającym holenderskiej drużyny, która dawała powody do marzeń. Jednak dla Oranje wynik był ten sam: kolejna okrutna eliminacja po rzutach karnych.
Holandia odpadła z Marokiem w 1/16 finału po remisie 1:1 i przegranej w rzutach karnych (3:2). Zespół Ronalda Koemana był bliski awansu po golu Cody'ego Gakpo w 72. minucie, ale strzał głową Issy Diopa w doliczonym czasie gry doprowadził do dogrywki, a następnie do serii rzutów karnych, w której Bono ponownie został bohaterem.
Odpadnięcie to kolejny psychologiczny cios dla drużyny, która często cierpiała z powodu rzutów karnych na Mistrzostwach Świata. Po przegranej w rzutach karnych z Argentyną w ćwierćfinale w Katarze 2022 i podobnym losie w Brazylii 2014, historia się powtórzyła. Trzy kolejne Mistrzostwa Świata z pożegnaniem naznaczonym najokrutniejszą loterią w piłce nożnej.
Jednak indywidualnie Frenkie wraca z tego turnieju silniejszy. Zawodnik Barcelony był jednym z najpewniejszych atutów Koemana przez cały Mundial. Kontrolując tempo gry, co jest kluczowe w rozgrywaniu piłki, i dzięki swojej charakterystycznej umiejętności przełamywania linii defensywy, pomocnik potwierdził formę, jaką prezentował w zeszłym sezonie w Barcelonie. Jego wpływ wykracza daleko poza statystyki, jest prawdziwym piłkarskim filarem drużyny, która znalazła w nim główne wsparcie w budowaniu akcji od tyłu i dominacji w posiadaniu piłki.
Nawet przeciwko Maroku, w meczu o ogromnych wymaganiach fizycznych i taktycznych, de Jong utrzymał swój poziom rywalizacji przez 120 minut, oferując rozwiązania w rozgrywaniu piłki i starając się utrzymać płynność gry, gdy stawała się ona coraz bardziej chaotyczna z upływem minut. Jednak jego przywództwo nie zdołało zapobiec niekorzystnemu wynikowi.
Paradoksalnie Mistrzostwa Świata niosą ze sobą optymistyczny sygnał dla Barcelony. Hansi Flick będzie miał Frenkiego, który w pełni ugruntował swoją pozycję jednego z najlepszych pomocników w turnieju i ponownie potwierdził swoją pozycję lidera zarówno dla swojego klubu, jak i reprezentacji. To zbiorowe rozczarowanie nie przyćmiewa mistrzostw, w których Holender po raz kolejny udowodnił, że będąc w 100% sprawny fizycznie, należy do światowej elity na swojej pozycji.
Zaletą jest zatem ostateczne potwierdzenie, że Frenkie jest jednym z najlepszych zawodników. Minusem jest odpadnięcie z rozgrywek, co przedłuża wieczny koszmar Holandii z rzutami karnymi i ponownie pozbawia pomocnika Barcelony nagrody, na którą zdawał się zasługiwać swoją indywidualną postawą.







