Kariera Oscara mogła potoczyć się zupełnie inaczej. U szczytu kariery w Chelsea, gdzie zasłynął w europejskiej elicie, postanowił przenieść się do chińskiej ligi. A konkretnie do Shanghai Porto, klubu, w którym spędził dziewięć sezonów i stał się jedną z jego największych legend. Tam, jak sam brazylijski piłkarz wspomina, zgromadził ogromną fortunę: „Kiedy Chiny złożyły mi ofertę i zobaczyłem pensję, nie mogłem spać przez dwa dni. Żona powiedziała mi: »Możesz złamać nogę grając jutro w Chelsea«. Jesteśmy z Brazylii i mamy dużą rodzinę… więc się zgodziłem”.
Te wypowiedzi padły w podcaście The Obi One, prowadzonym przez byłego zawodnika Chelsea, Johna Obi Mikela. Podczas rozmowy Oscar zdradził, że był bardzo bliski podpisania kontraktu z FC Barceloną w zimowym okienku transferowym w 2022 roku: „Kiedy Barcelona borykała się z problemami finansowymi, próbowali ściągnąć mnie z Chin, żebym grał za darmo przez sześć miesięcy”.
Brazylijczyk wyjaśnił również, dlaczego umowa nigdy nie doszła do skutku: „Porozumienie było bliskie, ale zależało od odejścia Umtitiego… a nie udało im się znaleźć dla niego klubu na czas”.
W ten sposób Oscar ujawnił, że jego transfer do Barcelony nie doszedł do skutku, ponieważ klub nie mógł pozbyć się Samuela Umtitiego. Operacja miała przebiegać według podobnej formuły, która pozwoliła Daniemu Alvesowi wrócić do Blaugrany kilka miesięcy wcześniej.







