Chociaż we Francji powszechnie uważa się, że Ferran Torres osiągnął porozumienie z PSG, paryski klub nie złożył jeszcze Barcelonie formalnej oferty za napastnika z Foios. Dlatego też w biurach Barcelony nie ma obecnie żadnej konkretnej propozycji, mimo że zawodnik ma wrócić do treningów w katalońskiej drużynie w środę 12 sierpnia.
Tymczasem we Francji mówi się o operacji, która może wynieść około 50 milionów euro. Media takie jak Onze Mondial i Le Parisien podają tę kwotę jako cenę, jaką PSG byłoby skłonne zapłacić za pozyskanie zawodnika Barcelony.
Choć przypomniano również o sprawie Yana Diomande – PSG uważało umowę za sfinalizowaną, ale skrzydłowy ostatecznie trafił do Realu Madryt – we Francji panuje przekonanie, że istnieją solidne podstawy do stosunkowo szybkiego osiągnięcia porozumienia. Czynnikiem, który mógłby ułatwić transfer, jest chęć Ferrana, by uniknąć powrotu do treningów w Barcelonie w środę, nawet jeśli tylko tymczasowo.
Jak donosiło Mundo Deportivo, gdy Ferran wciąż grał na Mistrzostwach Świata, gdzie stał się bohaterem turnieju, Barça jasno dała do zrozumienia, że ich jedyny napastnik, który przez ostatnie dwa sezony grał jako "9", po odejściu Roberta Lewandowskiego nie jest na sprzedaż, chyba że sam zawodnik poprosi o transfer, co otworzyłoby drzwi do wysłuchania ofert od zainteresowanych klubów.
Paris Saint-Germain skontaktowało się już z Barceloną, aby oficjalnie wyrazić zainteresowanie pozyskaniem napastnika. Teraz to zainteresowanie musi przerodzić się w formalną ofertę, która pozwoli Blaugranie właściwie ocenić potencjalny transfer.








