Problemy z prawym kolanem, których Marc-André ter Stegen doznał we wtorek podczas treningu w Arabii Saudyjskiej przed meczem z Athletikiem, na szczęście skończyły się tylko na strachu. Potwierdził to wczoraj Deco przed meczem z Baskami, w którym Barça zapewniła sobie awans do finału Superpucharu Hiszpanii, a także sam zawodnik. Tę wiadomość z ulgą przyjęła Girona, która planuje wypożyczyć niemieckiego bramkarza.
Faktem jest, że zarząd Girony jest bardzo zainteresowany ter Stegenem i dał to jasno do zrozumienia Barcelonie, która bez wahania przyjęła prośbę, biorąc pod uwagę, że pozycja bramkarza jest dobrze obsadzona przez Joana Garcię i Szczęsnego. W Barcelonie wiadomo, że Girona może pokryć jedynie niewielką część pensji ter Stegena za drugą połowę sezonu, ale Blaugrana jest gotowa ułatwić ten proces, jeśli niemiecki bramkarz wyrazi taką wolę.
To właśnie jest klucz do sprawy: czy ter Stegen przyjmie ofertę Girony, która oferuje mu korzyści, ale wiąże się też z pewnym ryzykiem. Pozytywnym aspektem jest to, że Míchel ma do niego pełne zaufanie i uważa go za podstawowego bramkarza, gdy tylko dołączy do drużyny, co byłoby bardzo korzystne dla niemieckiej reprezentacji i pozwoliłoby graczowi zdobyć minuty w oczach Juliana Nagelsmanna i nie pozostawić wątpliwości co do jego statusu bramkarza numer jeden na Mistrzostwach Świata. Z osobistego punktu widzenia, bliskość Girony do Barcelony pozwoliłaby mu lepiej pogodzić życie zawodowe z prywatnym, gdzie regularne widywanie się z dziećmi jest dla ter Stegena niezwykle ważne.
Najważniejsze jest to, że sprawa między klubami się układa, a wypadek ter Stegena, który zmusił go do podróży do Barcelony na wizytę u dr. Monllau, chirurga, który go operował, skończył się jedynie na strachu i nie przeszkodzi w jego wypożyczeniu, jeśli Niemiec sobie tego życzy. W rzeczywistości nie wydano żadnego oświadczenia lekarskiego na temat tych dolegliwości, a sam ter Stegen potwierdził, że wraca do drużyny do Arabii Saudyjskiej.









