Mecz Mallorca-Betis (1:2) był dobrym spotkaniem, w którym obie drużyny dominowały po połowie, a Abde spisywał się spektakularnie przez całe 90 minut. Poza tym, że otworzył wynik golem strzelonym słabszą prawą nogą, marokański skrzydłowy popisał się szybkością i krótkim dryblingiem, co sprawiło, że widzowie na kanapach nie mogli zmienić kanału.
Ez Abde gra lepiej niż kiedykolwiek. Miał świetny Puchar Narodów Afryki, spisywał się znakomicie w Betisie pod wodzą Pellegriniego i może być bardzo pożądanym zawodnikiem po kolejnych Mistrzostwach Świata. Zarówno kibice Pampeluny, jak i Betisu wiedzą, jak dobrze drybluje i gra na otwartej przestrzeni. Teraz do swojej dobrej formy dodał regularność, a przede wszystkim trafił do siatki. Nie marnuje już tylu klarownych okazji, co być może zamknęło mu drogę do Barcelony. Deco sprzedał go Betisowi za jedyne 7,5 mln euro, plus 50% zysków z ewentualnej przyszłej sprzedaży i opcję odkupu. Następnie, aby złagodzić ciężar odejścia Vitora Roque, Barça straciła kontrolę nad tym pożądanym skrzydłowym.
W tym samym meczu, na lewym skrzydle, po drugiej stronie boiska, Jan Virgili zademonstrował swoją zdolność do destabilizowania defensywy. Potrafi w jednej chwili założyć siatkę obrońcy, a potem pojawić się znikąd. Na początku sezonu, aby złagodzić sytuację finansową, Barça sprzedała go do Mallorki za marne 3,5 miliona. 19-latek był perłą La Masii, ale został pożegnany. W krótkiej perspektywie Abde i Virgili prawdopodobnie nie osiągnęliby już takich statystyk jak Rashford w Barcelonie: 10 asyst, 10 goli i tyle samo zmarnowanych okazji w sytuacji sam na sam z bramkarzem. 30 milionów za zatrzymanie zmiennika u Flicka to chyba za dużo.








