Gerard Martín, obrońca FC Barcelony, wziął udział w środę w wydarzeniu w Fundacji Johana Cruyffa w swoim rodzinnym mieście Sant Andreu de la Barca. Zainaugurował „Cruyff Court”, gdzie dzieci z okolicy będą mogły grać w piłkę nożną.
Chociaż w najbliższą sobotę Barça zmierzy się z Villarrealem w meczu ligowym, nikt nie jest nieświadomy kluczowego meczu w przyszły wtorek, w którym Barça będzie musiała odrobić stratę 4:0 po porażce na Metropolitano z Atlético Madryt. Gerard Martín powtórzył to samo, co mówie się w szatni, i wyraził przekonanie, że uda im się odwrócić losy dwumeczu. „Jesteśmy przekonani, że możemy dokonać remontady, wyjdziemy na boisko, żeby wrócić, zwłaszcza u siebie, z naszymi kibicami. Jeśli jest jakaś drużyna, która może to zrobić, to jest to Barça”, powiedział obrońca Barçy.
Zapytany, czy drużyna śledzi kampanię Laporty i jego aktywności, takie jak gotowanie makaronu, krojenie szynki czy jazda na mechanicznym byku, Gerard Martín zasugerował swoje preferencje. „Podchodzimy do tego ze spokojem; teraz nie może być z nami, ale mam nadzieję, że wkrótce będzie”, powiedział.
Obrońca zbagatelizował błąd sędziego w meczu na Montilivi. „Zawsze będą się zdarzać błędy, a ten był dziwny, ale jesteśmy na szczycie tabeli i postaramy się to utrzymać. Tego dnia byłem bardziej zły na grę zespołu niż na ten błąd”, wyjaśnił Gerard Martín. „Kiedy zdarzają się błędy, jedna drużyna zawsze na tym korzysta, a druga traci, ale taka jest piłka nożna”, dodał.
Gerard Martín, który dzisiaj kończy 24 lata, wyjaśnił: „Na urodziny życzę sobie, aby wygrać wszystko”. Przyznał też, że przed środową sesją treningową złożono Hansiemu Flickowi gratulacje z okazji 61. urodzin wraz z tradycyjnym korytarzem: „Kilka razy lekko poklepaliśmy trenera”.








