FC Barcelona i Hansi Flick dobrze dogadują się od czasu podpisania umowy latem 2014 roku, a relacja ta nie została nawet zszargana przez niedawną i gorzką porażkę w Lidze Mistrzów z Atlético Madryt. Kibice Barcelony mają nadzieję, że niemiecki trener pozostanie na ławce Spotify Camp Nou przez wiele lat. Flick nie jest jednak zwolennikiem długoterminowych kontraktów. W wieku 61 lat jest pewien, że Barça będzie jego ostatnim klubem i nie chce wiązać swojej przyszłości długoterminową umową ani narażać na szwank przyszłości klubu, w którym czuje się jak w domu.
W tym kontekście zbiegają się dwa przeciwstawne pragnienia: klub chce zatrzymać go jak najdłużej, nie zmuszając go do niczego, a trener chce zadowolić klub, który dał mu wspaniałą szansę, ale bez zobowiązywania się do długoterminowego kontraktu. Obecna sytuacja jest taka, że Barça i Flick mają ustne porozumienie, na mocy którego trener przedłuży kontrakt o kolejny rok, do 2028 roku. Jest to porozumienie ustne, biorąc pod uwagę dobre relacje trenera i jego agenta, Piniego Zahaviego, z prezydentem-elektem Joanem Laportą, obecnym prezydentem tymczasowym Rafą Yuste i dyrektorem sportowym Deco. Jednak niemiecki trener powiedział klubowi, że nie chce finalizować ani podpisywać tego kontraktu teraz, gdy drużyna walczy o mistrzostwo ligi. Flick chce poczekać do końca sezonu i nie wykorzystywać swojej obecnej pozycji w lidze.
Jednak według Mundo Deportivo klub już zakomunikował Hansiemu Flickowi chęć zaoferowania mu dodatkowego roku w ramach przedłużenia kontraktu, które podpisze do 2028 roku (aktualna umowa wygasa w 2027). Innymi słowy, Laporta i Deco chcieliby, aby niemiecki trener miał ważne dwa lata kontraktu na początku przyszłego sezonu (sezony 2026/2027 i 2027/2028) oraz możliwość przedłużenia go o kolejny rok (2028/29), jeśli zostaną osiągnięte określone cele, takie jak wygranie La Ligi w poprzednim sezonie.
W każdym razie Flick jasno dał do zrozumienia, że nie chce na razie rozmawiać na ten temat ani podpisywać przedłużenia kontraktu do 2028 roku. Nie chce, aby ktokolwiek, ani w klubie, ani wśród jego współpracowników, myślał, że wykorzystuje sytuację. Nie oznacza to jednak, że odmawia rozważenia oferty opcjonalnego roku i podpisania go. To nieprawda. Chce, aby klub poczekał do końca sezonu, aby był całkowicie przekonany co do oferty, mając w ręku wyniki zespołu i po przeprowadzeniu analizy, jak można poprawić sytuację. Według tych, którzy go znają, Flick jest osobą o silnym poczuciu etyki, które demonstruje każdego dnia. Dlatego też chce, aby klub docenił go bez sentymentów i wpływu zwycięstwa wyborczego Joana Laporty, dla którego trener otwarcie wyraził swoje poparcie. Flick chce być ceniony za to, co osiąga na boisku. I klub to uszanuje.
W rzeczywistości, gdy dwa dni po wygranych wyborach Laporta powiedział, że sprawa przedłużenia jego kontraktu zostanie wkrótce rozwiązana, Flick zareagował następnego dnia, mówiąc, że to nie jest czas na rozmowy o tym przed rewanżem z Newcastle. „To nie jest odpowiedni moment. Wszyscy wiedzą, że jestem tu bardzo szczęśliwy, ale muszę porozmawiać z rodziną. Będzie czas na rozmowę, teraz to nie jest odpowiedni moment”, powiedział.






