Historia będzie się dziać na naszych oczach 15 marca roku pańskiego 2026. Kibice w liczbie 62 000 wreszcie zasiądą na domkniętym owalu nowego Spotify Camp Nou, a wokół stadionu rozstawione będą lokale wyborcze, w których rozstrzygną się losy prezydentury nad Klubem. Oprócz tego wszystkiego odbędzie się też mecz 28. kolejki La Liga, w którym Barca podejmie Sevillę. Gramy o 16:15.
Barcelona we wtorek zremisowała pierwszy mecz w 2026 roku, oczywiście był to remis szczęśliwy czy wręcz niezasłużony, oczywiście gra wołała o pomstę do nieba, ale fakt jest taki, że był to jeden z lepszych wyników jakie osiągnęły tzw. drużyny rozstawione i wszystko po prostu rozstrzygnie się w środowym rewanżu na Camp Nou. Tutaj możemy mieć powody do optymizmu, a nasi ulubieńcy do zwiększonej pewności siebie ponieważ ich domowy bilans w sezonie 25/26 to 17 zwycięstw i jedna porażka z PSG. Tym bardziej cieszy fakt, że przed nami teraz aż trzy mecze na własnym obiekcie, który coraz bardziej nabiera kształtów i już za dwa lata ma straszyć przyjezdnych stutysięczną publiką. "Skromne" 62 000 to dalej jedna z największych pojemności w Europie i piłkarze na pewno odczują obecność cules na trybunach, zwłaszcza, że te są usytułowane o wiele lepiej niż na Stadionie Olimpijskim. Na chwilę zostawmy Ligę Mistrzów ponieważ do zrobienia jest utrzymanie czteropunktowej przewagi nad Realem Madryt w La Liga. Za tydzień może to być wirtualne siedem punktów gdy Barcelona najpierw zagra z Rayo, a dopiero wieczorem tego samego dnia czekają nas derby Madrytu. Nie uprzedzajmy jednak faktów i zacznijmy od starcia z ekipą z Andaluzji.
5 stycznia 2010 roku Sevilla wygrała w Barcelonie w ramach Copa del Rey, później dwukrotnie remisowała (2011, 2020), wszystkie pozostałe mecze przegrała. Ekipa czerwono-białych jest znana ze swej słabej gry na wyjazdach, w dodatku jakiś czas temu trwale wypadła z ligowej czołówki. Odpowiadają za to głównie problemy w defensywie - chociażby w tym sezonie 42 stracone gole w 27 meczach to po prostu dużo. We wrześniu 2023 roku skończyło się skromnym 1:0 po samobójczym trafieniu Sergio Ramosa (pamiętna akcja Yamala), ale rok później było już 5:1 - dubletem popisali się Lewandowski i Pablo Torre, a kolejnego gola dorzucił Pedri. W tegorocznym składzie gości znajdziemy doskonale nam znanego, już 37-letniego Alexisa Sancheza, który trafił tu z Udinese i ma trzy gole w dziewiętnastu występach. Niedzielny mecz będzie przede wszystkim rewanżem za październikowe starcie, w którym Sevilla rozbiła Barcę 4-1.
Najważniejszą informacją w obozie Barcy jest powrót do meczowej kadry Gaviego. 21-latek rozegrał w tym sezonie tylko dwa mecze, poddał się kolejnemu zabiegowi na kontuzjowane kolano i ma być wsparciem środka pola w trudnej końcówce sezonu, z (miejmy nadzieję) wieloma meczami w środku tygodnia. Oczywiście w niedzielne popołudnie dostanie raptem kilka minut, o zwycięstwo mają zadbać inni. Nie zrobią tego na pewno de Jong, Balde, Kounde oraz Christensen, którzy kontynuują proces rehabilitacji. Pierwsza trójka ma wrócić po przerwie na reprezentację, Duńczyk raczej na ligowe ostatki w maju. Niepewny jest status Erica Garcii, który być może odpocznie z Sevillą by być w pełni zdrowy na Newcastle. W bramce zobaczymy oczywiście Joana Garcię. W obronie pewniakami są Cubarsi, Gerard Martin i Cancelo, a uzupełni ich ktoś z trójki: Araujo, Casado lub Xavi Espart. Pedri, Olmo i Casado lub Fermin zagrają w środku pola. W ataku z kolei ma zagrać szukający pierwszego gola od stycznia Ferran, wsparty oczywiście przez Yamala, a także najprawdopodobniej przez Rashforda, który może zająć miejsce borykającego się ze słabą formą Raphinhi.
12 do 17 meczów może jeszcze rozegrać w tym sezonie Barca. Wchodzimy w decydującą fazę rozstrzygnięć w Primera Division i Ligi Mistrzów. Ekipa Flicka jest raczej faworytem do triumfu w lidze (wiele mogą zmienić nadchodzące mecze Realu z Atletico i Atletico z Barceloną), a w Champions League sprawa jest otwarta i na pewno drabinka jest po naszej stronie. Naturalnie pojawiają się obawy o przygotowanie fizyczne, ale sianie paniki nie ma sensu. Musimy przetrzymać marzec z problemami w defensywie i bez De Jonga - w kwietniu sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Kto będzie wówczas prezydentem Barcelony? Tego dowiemy się już w niedzielny wieczór gdy podliczone zostaną wszystkie głosy. Uprawionych do głosowania jest 114 504 socios.
FC Barcelona - Sevilla FC, Spotify Camp Nou, 15.03.2026 godz.16:15







