Dyrekcja sportowa FC Barcelony pracuje już nad kolejnym sezonem. Podczas gdy Blaugrana walczy w La Lidze i Lidze Mistrzów, Deco planuje skład na nadchodzący sezon. Chociaż klub jest generalnie bardzo zadowolony z drużyny Hansiego Flicka, zawsze jest miejsce na poprawę, szczególnie na pozycjach środkowego obrońcy i napastnika.
Kolejną ważną pozycją na stole jest lewe skrzydło. Po kontuzji Raphinhi w kluczowym momencie sezonu, Marcus Rashford ma doskonałą okazję udowodnić, że opcja wykupu zawarta w umowie wypożyczenia z Manchesterem United to rozsądna operacja. Barça nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji w tej sprawie.
Żaden scenariusz nie jest wykluczony. Sport poinformował już, że kataloński klub bada obiecujące, młode alternatywy na rynku, takie jak Andreas Schjelderup i Víctor Muñoz, a także rozważa możliwość powrotu Jana Virgiliego. Napastnik rozgrywa świetny sezon w Mallorce. Warto pamiętać, że Barça sprzedała go do klubu z Balearów zeszłego lata za około cztery miliony euro, zachowując 40% z ewentualnego przyszłego transferów oraz prawo pierwokupu. Klauzula odstępnego skrzydłowego wynosi około 30 milionów euro.
Z biur na Camp Nou wysoko ceni się jakościowy i konkurencyjny skok Jana Virgiliego w jego pierwszym doświadczeniu poza klubem. I słusznie: w zeszłym sezonie rozegrał zaledwie 17 meczów w Primera RFEF, a od samego początku tego sezonu jest niekwestionowanym podstawowym zawodnikiem La Ligi, zwłaszcza pod wodzą Jagoby Arrasate. W rekordowym tempie zaadaptował się do najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii i choć nie strzelił ani jednego gola, zaliczył sześć asyst i stale zagrażał rywalom.
Na razie jednak nie panuje co do niego zgoda w dyrekcji sportowej Barcelony. Jego nieregularność w meczach (całkowicie zrozumiała dla 19-latka) nie do końca przekonała klub. Jego występ na Spotify Camp Nou na początku lutego 2026 roku jest tego dobrym przykładem: zaczął spektakularnie, a Jules Koundé miał z nim problemy, ale z upływem minut stopniowo słabł.
Budzi również pewne obawy w defensywie. Choć Marcus Rashford również nie wyróżnia się na tym polu, jest bardzo przydatny w powietrzu dla Hansiego Flicka. Dla zawodnika, który będzie musiał zastąpić Raphinhę, jest to kluczowy czynnik.
Wszystko to, w połączeniu z pewnymi nieporozumieniami, które pojawiły się zeszłego lata, a których kulminacją był jego transfer do Mallorki, oznacza, że Jan Virgili nie będzie w najbliższej przyszłości faworytem do gry na lewym skrzydle Barcelony. Jeśli na Son Moix zdecydują się na transfer, Deco będzie musiał zdecydować, czy wyrównać ofertę, czy zadowolić się 40% transakcji.






