Pablo Torre miał trudne pożegnanie z FC Barceloną. W wywiadzie dla Sportu udzielonym przed zakończeniem poprzedniego sezonu piłkarz publicznie wyraził swoje niezadowolenie z niewielkiej liczby minut, jaką zapewnił mu Hansi Flick. Kolejnym krokiem było jego odejście. Pochodzący z Kantabrii pomocnik odszedł do Mallorki za pięć milionów euro na pięć sezonów z opcją przedłużenia o szósty. W nowym zespole również nie ma łatwo, choć przybycie Martína Demichelisa na ławkę trenerską pozwala mu wreszcie pokazać swoją grę. Dyrekcja sportowa klubu z Barcelony uznała jego odejście za nieuniknione, ale zachowała 50% praw do gracza oraz opcję wykupu za 10 milionów euro w pierwszym roku jego pobytu na Son Moix, z możliwością podwyższenia kwoty do 12 milionów, jeśli decyzja o jego ponownym pozyskaniu zapadłaby w drugim roku.
Pablo Torre opuścił Barçę niezadowolony z powodu braku znaczącej roli w drużynie pod wodzą niemieckiego trenera, ale bardzo wdzięczny za doświadczenie gry u boku najlepszych. Nigdy nie mówił źle o klubie i zyskał w szatni silną grupę przyjaciół, z którymi nadal utrzymuje kontakt. Pozostał mu również niedosyt z powodu braku sukcesu jako gracz Barçy oraz pragnienie powrotu pewnego dnia, aby udowodnić, że ma swoje miejsce w wielkiej drużynie, takiej, która aspiruje do wszystkiego. Mając zaledwie 23 lata, ma oczywiście czas, aby to osiągnąć.
Nie wahał się wyrazić tego pragnienia w wywiadzie dla programu Tu diràs stacji RAC1 po zwycięstwie Majorki nad Realem Madryt. Już wtedy wyraził nadzieję, że zwycięstwo 2:1, oprócz
tego, że dało zespołowi trochę wytchnienia, pomoże Barcelonie (która jeszcze nie zagrała wieczorem na Metropolitano) zwiększyć przewagę nad madrtyczykami.
A zapytany o swój okres w Barcelonie, zawodnik z Soto de la Marina przyznał: „To, co tam przeżyłem, to marzenie. Przyjeżdżasz jako młody zawodnik, poznajesz kolegów z drużyny, a kiedy odchodzisz, możesz powiedzieć, że wielu z nich to przyjaciele, z którymi nadal utrzymuję kontakt. Szczerze mówiąc, za wieloma z nich tęsknię, ale takie jest życie. Życzę im wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł tam wrócić”.
Oczywiście obecnie skupia się na Mallorce i utrzymaniu się w lidze, ale Pablo Torre nie zapomina o Barcelonie, klubie, który pozwolił mu awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej i przeżyć niezapomniane chwile. Dlatego powtórzył: „Moim celem w tym roku musi być pomoc w jak największym stopniu, oczywiście utrzymanie się w lidze, ale mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł zagrać tutaj, na Majorce, i dlaczego nie wrócić do Barçy, oczywiście”.
Jagoba Arrasate był jednym ze zwolenników transferu Pabla Torre do Mallorki, a jego zainteresowanie było dla piłkarza ważnym powodem, dla którego zdecydował się on na klub z Son Moix spośród wielu innych ofert. Jednak były trener Mallorki nie zdołał w pełni wykorzystać jego potencjału. Udaje się to natomiast Martínowi Demichelisowi, jego następcy, u którego Kantabryjczyk odgrywa ważną rolę.
„To był trudny sezon, ale teraz z Martínem jest bardzo dobrze. Daje mi pewność siebie, ważną rolę i jestem bardzo szczęśliwy, że mogę pomóc drużynie i czuć się ważny”, wyjaśnił Pablo Torre, który znów błyszczy i ma jasny cel na przyszłość.





