Dyrekcja sportowa Barçy, na czele której stoi Deco wraz ze swoim nieodłącznym współpracownikiem Bojanem, już od miesięcy planuje nadchodzący sezon. Mając zawsze na uwadze przestrzeganie zasady 1-1, finansowe fair play La Ligi oraz pułap wynagrodzeń, główne cele są jasne: środkowy napastnik i lewonożny środkowy obrońca, a na czele listy znajdują się Julián Álvarez i Alessandro Bastoni.
Trzeba też podjąć decyzję w sprawie wypożyczonych graczy: Joao Cancelo i Marcusa Rashforda. W tym kontekście przyszłość angielskiego skrzydłowego nie wydaje się tak oczywista. Barça ma opcję wykupu za 30 milionów euro, która wygasa 15 czerwca, oraz wstępne porozumienie z piłkarzem i jego agentem w sprawie podpisania nowego kontraktu. Jego profil wydaje się jednak nie pasować do pozostałych nowych nabytków. A jego forma nie jest już tak dobra jak kilka miesięcy temu.
Dlatego dyrekcja sportowa Barçy zaczęła działać, aby znaleźć na rynku innego skrzydłowego, który może kosztować tyle samo lub mniej i który ma niższe wynagrodzenie. Mówi się o Andreasie Schjelderupie (Benfica), a także o sprowadzeniu z powrotem Jana Virgiliego (Mallorca), ale na liście Deco i Bojana dobrze plasuje się również inny stary znajomy kibiców Barçy, Abde.
Reprezentant Maroka dołączył do Barçy w 2021 roku, aby grać w drużynie rezerw, ale jego dobre występy sprawiły, że rozegrał 12 meczów w pierwszym składzie, zanim rok później został wypożyczony do Osasuny. Powrócił z Pampeluny, aby rozegrać jeszcze dwa mecze z Barçą, a następnie przed zamknięciem letniego okienka transferowego podpisał kontrakt z Betisem ze względu na przepisy fair play.
Barça zastrzegła sobie opcję odkupu, która już wygasła, i zatrzymała 50% udziału w przyszłej sprzedaży, procent ten został jednak obniżony do 20% po tym, jak klub musiał zerwać wypożyczenie Vitor Roque, aby móc przenieść Brazylijczyka do Palmeiras. To kiepski interes, biorąc pod uwagę ogromny postęp Marokańczyka, ale warto mieć na uwadze, że Abde znajduje się obecnie na liście skrzydłowych, którzy mogą wzmocnić atak Barçy.
Marokańczyk rozegrał 36 meczów i strzelił pięć bramek w swoim pierwszym sezonie w Betisie. W poprzednim sezonie rozkwitł pod wodzą Manuela Pellegriniego. 49 meczów, dziewięć bramek, pięć asyst i kluczowa rola m.in. w Lidze Konferencji, rozgrywkach, w których drużyna z Sewilli dotarła do finału. W bieżącym sezonie sytuacja wygląda podobnie. Rozegrał 32 mecze, strzelił dziewięć bramek i zaliczył osiem asyst. Ponadto zdobył, choć w wyniku decyzji biurokratycznej, kontrowersyjny Puchar Narodów Afryki.
Jego statystyki są znakomite, a jego forma nie umknęła uwadze wielu czołowych europejskich klubów. Również Barcelonie. Jego powrót może okazać się strzałem w dziesiątkę. Deco bierze pod uwagę zawodnika, który jest odważny, szybki, skuteczny i znacznie bardziej dojrzały niż w momencie odejścia.





