FC Barcelona straciła kolejną opcję w ataku. Po tym, jak Atlético Madryt odmówiło negocjacji w sprawie Juliána Álvareza, Bournemouth zrobiło to samo w sprawie Eli Juniora Kroupiego. Angielski klub ogłosił młodego Francuza nie na sprzedaż, a stanowił jedną z alternatyw, jakie Deco rozważał na pozycję numer "9".
20-letni napastnik błyszczał w swoim pierwszym roku w Premier League, do której dołączył z Lorient za 13 milionów euro. W swoim debiutanckim sezonie w angielskiej lidze strzelił 13 goli w 35 meczach, co sprawiło, że znalazł się na celowniku największych europejskich klubów. Oprócz Barcelony, o jego transfery pytały również Chelsea, PSG, Arsenal, Bayern Monachium i Manchester City.
Bournemouth jasno jednak dało do zrozumienia: Kroupi nie jest na sprzedaż. Tiago Pinto, prezes ds. operacji piłkarskich angielskiego klubu, uważa reprezentanta Francji do lat 21 za filar projektu i nie sprzedadzą go tego lata, nawet za 100 milionów euro. Anglików czeka ekscytujący rok, debiutując w europejskich pucharach po zajęciu szóstego miejsca w poprzednim sezonie pod wodzą Andoniego Iraoli.
Ta decyzja jest zgodna ze słowami Moussy Sissoko, agenta Kroupiego. Przedstawiciel zaprzeczył kilka dni temu, jakoby piłkarz prowadził jakiekolwiek negocjacje z Barceloną i stwierdził, że łączenie jego nazwiska z katalońskim klubem w tym momencie jest niewłaściwe.
Odmowa Bournemouth to kolejny cios dla Deco. Portugalski dyrektor sportowy nadal przeszukuje rynek w poszukiwaniu następcy Lewandowskiego. Julián Álvarez, priorytetowy cel, prawdopodobnie nie opuści Atlético Madryt, a alternatywy, takie jak Eli Junior Kroupi, stają się w ostatnich tygodniach coraz bardziej skomplikowane.
Deco ma jednak kilka nazwisk w rezerwie, gdyby transfer Juliána Álvareza nie doszedł do skutku. João Pedro, Vlahović, Darwin Núñez i Víctor Osimhen to inni rozważani przez FC Barcelonę kandydaci na wzmocnienie linii ataku, która może zostać dodatkowo osłabiona, jeśli odejście Ferrana Torresa zostanie potwierdzone.







