Brazylijski napastnik Gabriel Jesus, najnowszy nabytek Barçy w okienku transferowym, rozpoczął karierę w klubie bardzo obiecująco, mimo że spędził na boisku zaledwie kilka minut. W trzech występach w końcowych fazach meczów strzelił już dwa gole – jeden w Lidze Mistrzów i jeden w La Lidze. 37 minut, dwa gole. Maksymalna skuteczność, której nie da się poprawić.
Zadebiutował w meczu Valencia – Barça 6 września (0-5) i nie strzelił gola, ale Flick zaczął mu dawać szansę na boisku. Zagrał w ostatnich dziewięciu minutach, po tym jak zastąpił Pedriego. Trzy dni później, w meczu z Feyenoordem w Lidze Mistrzów (5-1), niemiecki trener zastosował podobną taktykę: tym razem były to siedem minut, w miejsce Daniego Olmo, i zadebiutował jako strzelec, zdobywając gola głową po dośrodkowaniu Lamine Yamala w pole karne.
Nie zagrał przeciwko Levante, ale wystąpił w meczu z Racingiem (7-2). Rozegrał 21 minut, zastępując Raphinhę, i ponownie strzelił gola, tym razem prawą nogą z podkręconą piłką, również po podaniu Lamine.
W sumie dwa gole w 37 minutach, rozłożone na trzy występy. Średnia ta potwierdza, że nadaje się on do roli „9” w głębi składu, do której został sprowadzony.








