179. ligowe derby Barcelony zapowiadają się jako jedne z ciekawszych gdy na otwarcie drugiego ćwierćwiecza piąty w tabeli Espanyol podejmie liderującą Barcelonę w meczu, który będzie dla niej zamknięciem pierwszej rundy zmagań w Primera Division. Na stare śmieci wraca Joan Garcia, gospodarze podgrzewają atmosferę narzekaniami na sędziego i specjalnymi siatkami bezpieczeństwa, a Barca chce po prostu umocnić się na prowadzeniu przed wylotem do Arabii na Superpuchar. Gramy od 21:00.
13 stycznia 2007 roku Espanyol po raz ostatni wygrał z Barceloną domowy mecz w lidze. Później mieliśmy słynny dublet De la Penii na Camp Nou czy wygraną Papużek w Copa del Rey w 2018 roku, ale od tego czasu bezskutecznie starają się podgryźć bardziej utytułowanego rywala. Najbliżej było bez wątpienia w lutym 2022 roku gdy Luuk de Jong uratował remis w 96 minucie. Rok później Barca wygrała wyjazdowe derby 2:4 (prowadząc już 0:4), czym przypieczętowała zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, przyczyniając się jednocześnie do spadku rywala do Segunda Division. Historia po części powtórzyła się w maju tego roku gdy po golach Yamala i Fermina Barca znów świętowała tytuł na stadionie Espanyolu, który tym razem zachował dwa punkty przewagi nad strefą spadkową i utrzymał się w lidze. Ten sezon jest zupełnie inny. Gospodarze odpadli z Copa del Rey, ale w lidze wygrali pięć kolejnych meczów i mają potężną przewagę nad resztą stawki w walce o europejskie puchary, a przy odrobinie szczęścia mogą nawet myśleć o grze w Lidze Mistrzów. Barca z kolei zaczyna ten rok licząc się w walce o wszystkie cztery trofea, a w dodatku sytuacja kadrowa - jak na ten moment sezonu - jest co najmniej przyzwoita.
Wyłączeni z sobotniego meczu są jedynie Gavi, Christensen oraz Araujo. Ten pierwszy ma wrócić do gry w marcu, drugiego być może zobaczymy w grze pod koniec sezonu, a trzeci powinien lada dzień wrócić do kadry meczowej i wspomóc drużynę w trudnym okresie: w styczniu gramy aż na czterech frontach. Jaki skład wystawi Hansi Flick po dwutygodniowej przerwie? W bramce stanie oczywiście Joan Garcia, który w Espanyolu spędził niemal dekadę. W obronie podstawowym wyborem są obecnie Kounde, Cubarsi, Gerard Martin oraz Balde. W środku pola możliwe jest pozostawienie Pedriego na ławce - pamiętamy, że przegapił mecz w Villarreal z powodu drobnych dolegliwości mięśniowych. Zagrałaby tam wówczas trójka Eric Garcia - Frenkie de Jong - Raphinha. Ten ostatni płynnie mógłby się wymieniać z Yamalem, który miał problemy zdrowotne (przeziębienie), ale jest gotowy do gry od pierwszej minuty. Jeśli Raphinha będzie przesunięty do pomocy to Fermin zacznie na ławce, a do składu wskoczy Rashford. Na środku ataku pierwszym wyborem pozostaje Ferran Torres, a po przerwie zapewne możemy się spodziewać wejścia na plac Roberta Lewandowskiego.
Kontuzjowany Kylian Mbappe pozostaje poza zasięgiem Ferrana i Roberta w walce o Trofeo Pichichi (Francuz ma 18 bramek przy 11 Hiszpana i 8 Polaka), ale Real Madryt z pewnością zamieniłby indywidualne popisy swojego napastnika na jakieś sukcesy drużynowe. "Królewscy" mają przed sobą ciężki styczeń, jutro domowy mecz z szóstym Betisem, a już w czwartek derby z Atletico w Superpucharze. Szczęśliwie Barca nie musi się już na nich oglądać i trzeba po prostu robić swoje, wygrywając mecz za meczem, co nałoży dodatkową presję na ekipę Xabiego Alonso. Rok 2025 dał nam wiele radości i wierzymy, że 2026 będzie pod tym względem podobny. Grunt to dobry początek.
RCD Espanyol - FC Barcelona, RCDE Stadium, 03.01.2026 godz.21:00
Sędziuje: Victor Garcia Verdura









