Tylko jeden punkt zdobył Real Madryt w dwóch ostatnich meczach La Liga i na kilka kilka kolejek przed końcem szanse "Królewskich" na odzyskanie tytułu mistrzowskiego zaczynają być iluzoryczne. Barcelona musiałaby przegrać Klasyk i jeszcze dwa inne mecze by wypuścić drugi tytuł z rzędu. Z drugiej strony jednak Blaugrana jest pod ścianą w Lidze Mistrzów i piłkarze są myślami przy wtorkowej próbie remontady na Metropolitano w Madrycie. Wcześniej jednak trzeba zagrać derby z Espanyolem, a historia pokazuje, że to nie będzie łatwy mecz. Pierwszy gwizdek krótko po 18:15.
Szokująca porażka z Atletico zaburzyła perfekcyjny dotychczasowy bilans na Camp Nou, na którym Barcelona wygrała wcześniej wszystkie mecze od listopadowego powrotu po ponad dwuletniej przerwie. W normalnych okolicznościach dziś być może Espanyol zapłaciłby srogi rachunek, ale już za trzy dni mecz o życie w Champions League, a dziś wieczorem Atletico gra w Sewilli i można być pewnym, że Diego Simeone wystawi drugi albo trzeci garnitur ponieważ jego drużynie nie grozi ani mistrzostwo ani wypadnięcie poza miejsce gwarantujące udział w Lidze Mistrzów. Hansi Flick też zatem musi trochę kombinować, gdyby dziś zagrał najlepszy skład to szanse na sukces we wtorek mocno spadną - trzeba kalkulować, że do ewentualnego awansu może być potrzebna dogrywka. Kogo zatem zobaczymy dziś na boisku? W bramce stanie Joan Garcia, który jest zdrowy i de facto w dwóch ostatnich meczach z Atletico mocno się nie napracował (rywale oddali łącznie tylko pięć celnych strzałów na jego bramkę). W obronie pewniakiem jest Cubarsi, którego oczywiście nie zobaczymy w Lidze Mistrzów. Kounde i Balde mogą zagrać po bokach, a Araujo w środku, wszak na Atletico szykowani są Eric, Gerard Martin oraz Cancelo. Pedri jest z kolei pewniakiem do tego by zwolnić miejsce w środku pola. Tridente Fermin - Casado - Gavi to jedna z opcji. Możliwe też, że Eric zacznie w środku pola i zejdzie szybko w drugiej połowie. Raphinha, Bernal i Christensen leczą urazy, ale ważną informacją jest powrót do kadry meczowej de Jonga, który powinien dostać jakieś minuty w dzisiejszym meczu i jest jedną z opcji na wtorek. W ataku oczywistym wydaje się zastąpienie Yamala przed Bardaghjiego, na drugiej flance Olmo może być zmieniony przez Rashforda lub na odwrót, a na środku ataku zobaczymy Ferrana, którego w drugiej połowie tradycyjnie zmieni Lewandowski.
Espanyol nie wygrał na Camp Nou od 2009 roku, ale po manicie z 2017 roku (hat-trick Messiego) Barcelonie zawsze grało się z lokalnym rywalem ciężko. 2:0 w 2019, 1:0 rok później, 1:0 jesienią 2021 roku po golu Depaya z karnego, 1:1 w sylwestra 2022, wreszcie 3:1 w listopadzie 2024 roku po dublecie Olmo i golu Raphinhi. Nie były to proste mecze. Inna sprawa, że "Papużki", flirtujące jesienią z czołową czwórką, grają w tym roku tragicznie i nie wygrali jeszcze w 2026 ani jednego meczu. Spadli przez to na 10 miejsce w tabeli i w tej chwili wygląda na to, że ani nie załapią się na puchary ani nie grozi im spadek. W styczniu przegrali u siebie z Barcą 0-2 po golach Olmo i Lewandowskiego w samej końcówce.
Dzisiejszy mecz może w zasadzie przypieczętować Barcelonie mistrzostwo (ciężko sobie wyobrazić trzy porażki w siedmiu pozostałych kolejkach i jednocześnie komplet zwycięstw Realu Madryt), ale może też być pułapką, która wprowadzi niepotrzebny niepokój. Barca ma dotychczas perfekcyjny bilans na własnych boiskach w tym sezonie Primera Division: 15 zwycięstw w 15 meczach, 47 bramek strzelonych i tylko 8 straconych. 20 trafień brakuje Blaugranie do granicy 100 goli w lidze i wydaje się, że osiem meczów to wystarczająco by osiągnąć ten cel. Barcelońskiego króla strzelców w tym sezonie nie będzie, ale nie spędza nam to z pewnością snu z powiek. Zagrajmy dziś po prostu dobry mecz i ze spokojem oczekujmy tego co wydarzy się we wtorkowy wieczór w stolicy Hiszpanii.
FC Barcelona - RCD Espanyol, Spotify Camp Nou, 11.04.2026 godz.18:15
Sędziuje: Alejandro Hernandez Hernandez






