FC Barcelona kilka razy w tym stuleciu z powodzeniem odrabiała straty w rewanżowych meczach fazy pucharowej Ligi Mistrzów, ale za każdym razem działo się to na własnym boisku - bardzo rzadko miała miejsce sytuacja gdy straty poniesiono na Camp Nou i próbowano je odrobić w delegacji. W 2002 roku Real Madryt wygrał w Barcelonie 0-2 i w rewanżu na Bernabeu padł remis 1-1. W 2007 roku Liverpool wygrał w Barcelonie 1-2 i porażka 0-1 na Anfield dała "The Reds" awans. W 2021 roku PSG wygrało aż 1-4 i zremisowało przy pustych trybunach Parc des Princes 1-1. W minioną środę Atletico wygrało w barcelońskiej świątyni futbolu 0-2 i przed podopiecznymi Flicka zadanie trudne, ale nie niemożliwe. Brak awansu wybaczymy, brak walki - nigdy. Rewanż na Metropolitano we wtorek od 21:00.
Piłkarze Blaugrany pojechali do stolicy Hiszpanii w bojowych nastrojach. W klubie panuje wiara w remontadę, wszak Barca zagra z czwartą drużyną ligi, której przewodzi. Przewaga nad Atletico to obecnie aż 22 punkty. Piłkarze Simeone wyeliminowali jednak Barcę już z tegorocznej edycji Copa del Rey i teraz są bliscy tego by po raz trzeci wyrzucić "Dumę Katalonii" za burtę Champions League. Z pozytywów warto wspomnieć o tym, że kolejny mecz (z Celtą Vigo) Barcelona zagra dopiero w następną środę, zresztą sytuacja w lidze jest po ostatnim weekendzie w pełni komfortowa i tylko kataklizm mógłby odebrać Barcelonie mistrzowski tytuł. We wtorek można zatem zostawić na madryckim boisku całe zdrowie, w przypadku braku awansu sezon się de facto zaraz skończy, a majowy Klasyk może być tylko meczem o prestiż. "Materace" z kolei w sobotę grają o Puchar Króla i jednocześnie marzy im się czwarty finał Pucharu Europy - trzy poprzednie przegrali. Lepszy z tej pary poczeka na półfinałowego rywala do środy gdy Arsenal podejmie u siebie lizboński Sporting z zaliczką 1-0 z Portugalii.
Kto powalczy o remontadę? Kontuzjowani pozostają Christensen i Raphinha, Bernal jest o krok od powrotu, ale jednak nie załapie się do meczowej kadry, a Cubarsi pauzuje oczywiście za czerwoną kartkę z pierwszego meczu. W bramce zagra oczywiście Joan Garcia. Na środku obrony pewniakami są Eric Garcia i Gerard Martin. Po bokach w zasadzie muszą zagrać Kounde i Cancelo. W środku pola ustalanie składu tradycyjnie zaczyna się od Pedriego i dwaj jego partnerzy są największą niewiadomą. W normalnych okolicznościach pewniakiem byłby de Jong, ale Holender wrócił do gry po kilku tygodniach przerwy i raczej zacznie mecz na ławce. W wariancie ultraofensywnym wyjdą razem Fermin z Olmo, ale bardziej prawdopodobne wydaje się postawienie na Gaviego, który też jest przecież rekonwalescentem, ale jego mógłby naturalnie w drugiej połowie zmienić de Jong. Alternatywa to Eric Garcia w środku pola i Araujo na środku obrony. Jest też szalony wariant z Yamalem w drugiej linii (na pozycji numer "10"), ale Roony Bardghji nie zagrał ani minuty od 15 marca i jeśli pojawi się na boisku to raczej będzie to oznaczało, że jest już po meczu. 18-letni lider tej ekipy zagra więc na swojej nominalnej pozycji, po drugiej stronie zobaczymy Rashforda, a na środku ataku raczej Lewandowskiego, którego na pewno w drugiej połowie zmieni odblokowany Ferran Torres, autor dubletu w meczu z Espanyolem.
Atletico przegrało 4 z 5 ostatnich meczów, ale ten najważniejszy - na Camp Nou - padł ich łupem i teraz ich jedynym celem jest po prostu zamurowanie bramki i utrzymanie prowadzenia w dwumeczu. Problemy Diego Simeone to kontuzje Gimeneza i Hancko oraz zawieszenie Pubilla. Nie wiadomo jeszcze czy gotowy do gry jest Jan Oblak, ale raczej w pierwszym składzie zagra Juan Musso, który przed tygodniem obronił wszystkie siedem strzałów oddanych na jego bramkę przez piłkarzy Barcy. Na bokach obrony zagrają Molina i Ruggeri, a parę stoperów stworzą Le Normand i dobrze nam znany Clement Lenglet, który może być najsłabszym punktem Atletico - w tym roku zagrał tylko cztery mecze we wszystkich rozgrywkach. W drugiej linii wystąpią młody Simeone, Llorente, Koke oraz Lookman. W ataku dobrze nam znany duet Griezmann - Alvarez. Ten pierwszy zaliczył epizod w Barcelonie, ten drugi jest typowany na duży transfer w tym lub kolejnym roku.
Nadrzędny cel Barcelony w tym meczu to strzelić szybko pierwszego gola. Zmniejszenie strat w dwumeczu do jednej bramki z pewnością wprowadzi nerwowość w szeregi gospodarzy i sprawi, że Barca nie będzie musiała się przesadnie odkrywać tylko raczej grać po prostu swoje i szukać kolejnych goli. Jeśli to Atletico trafi jako pierwsze to powoli będzie nam to zabijać mecz, gra z pewnością będzie rwana, a efektywny czas gry niski. W ostatnich latach Barcelona potrafiła jednak wygrać na tym stadionie 0-3 czy 2-4, więc to nie są straty nie do odrobienia. Wszystko jednak zależeć będzie od skuteczności, a z tą jak wiemy u naszych ulubieńców jest różnie. Można w zasadzie w ciemno założyć, że nawet potrajany Yamal wykreuje kolegom dwie lub trzy stuprocentowe sytuacje, ale czy choć jedna zostanie wykorzystana - tego już nikt nie zagwarantuje. Pozostaje nam tylko zasiąść przed telewizorami (a kilku szczęśliwcom z Penya Blaugrana de Poznan na trybunach Metropolitano) i czekać na rozwój wypadków. Nigdy nie lekceważ serca mistrza.
Atletico Madryt - FC Barcelona, Riyadh Air Metropolitano, 14.04.2026 godz.21:00
Sędziuje: Clement Turpin (Francja)






