Siódma kolejka La Liga będzie zdecydowanie najciekawszą z dotychczas rozgrywanych. Mamy aż trzy hity na szczycie tabeli, pierwsza trójka gra trudne mecze wyjazdowe. Prowadząca Barcelona uda się na Ramon Sanchez Pizjuan w Sewilli. Drugi Real odwiedzi lokalnych rywali z Atletico w derbach Madrytu. Trzeci Betis wybierze się do siódmego beniaminka z A Corunii. Połowa z tych ekip na pewno straci punkty, a może będą też jakieś remisy? Przekonamy się gdy poznamy rezultaty ostatniej kolejki przed długą przerwą reprezentacyjną. Zaczyna Barca dziś o 21:00.
Fatalne wspomnienia sprzed roku mają z wizyty na słynnym obiekcie Sewilli Hansi Flick i jego ludzie. Szybko przegrywali 2-0, co prawda do przerwy kontaktowego gola zdobył Rashford, ale w drugiej połowie Lewandowski zmarnował karnego na wyrównanie, a w samej końcówce gospodarze zadali jeszcze dwa ostateczne ciosy. Było to ich pierwsze domowe zwycięstwo z Barceloną w lidze od października 2015, gdy pod nieobecność kontuzjowanego Messiego zwyciężyli 2:1. Barca z kolei wygrała 8 z 9 ostatnich wzajemnych pojedynków u siebie i na wyjeździe. W marcu było 5:2 na Camp Nou. Czy ten wynik jest do powtórzenia dziś na Sanchez Pizjuan? Tak. Blaugrana nieprawdopodobnie zaczęła sezon i dotychczas na wyjazdach wpakowała pięć goli Elche i Valencii, a ostatnio cztery Levante. Obie ekipy mają tyle samo bramek straconych (6), ale Barca aż o 19 więcej strzelonych!!
Nieznacznie pogorszyła się sytuacja kadrowa Blaugrany. Do długotrwale kontuzjowanych Bardghjiego i de Jonga dołączył Joan Garcia, który nie zagra dziś i przegapi całą przerwę reprezentacyjną, powinien być dostępny po jej zakończeniu. Flick nadal ma jednak spore pole manewru. W bramce stanie Szczęsny, ktory przekonuje Niemca bardziej niż świeżo sprowadzony Livaković. Pewniakiem na obronie jest Cubarsi, a powinni mu partnerować Eric, Christensen i Xavi Espart. Pedri, Rodri i Fermin to niemal pewne zestawienie drugiej linii. Yamal, Raphinha i Gordon zagrają w ataku. Dwaj pierwsi to najskuteczniejszy duet ze wszystkich lig europejskich, 16 bramek w 6 meczach!
Ograniczana limitami Tebasa Sevilla jest obecnie w przebudowie. Nie ma dużych nazwisk, bramki rozkładają się na wielu zawodników. Największe gwiazdy to środkowi pomocnicy - sprowadzony z Milanu Fofana oraz Agoume z przeszłością w Interze i lidze francuskiej. Na bramce stanie dobrze nam znany Grek Vlachodimos, wieloletni golkiper Benfiki. Kontuzjowani są Stassin i Vargas i to istotne osłabienia składu trenera Luisa Garcii Plazy. Barca jest oczywiście zdecydowanym faworytem tego starcia i mamy nadzieję na pewne zwycięstwo, które wywrze presję na oba kluby z Madrytu - derby na Metropolitano jutro o 16:15. Real nie wygrał tam w lidze od czterech lat. Przed nami weekend pełen emocji, a później niestety aż trzy tygodnie oczekiwania na kolejny mecz naszych ulubieńców.
Sevilla FC - FC Barcelona, Ramon Sanchez Pizjuan, 19.09.2026 godz.21:00
Sędziuje: Martinez Munuera








